Wyszło szydło z worka. Sośniccy ekonomiści wygadali się, że kazano im liczyć tak długo, aż wyjdzie z "góry" narzucony wynik. Wynik dostali, a w tabelkach tylko mieli podstawić odpowiednie cyferki. No i długo liczyli..., a przy okazji gdzieś metan zgubili (bo nie wychodził wynik), a później płóczkę makoszowską zgubili (bo też nie wychodziło), a w końcu i okoliczności z gminą "G" też nie wzięli pod uwagę. A w ogóle to wariantu na Makoszowy nie kazano im liczyć -odgórnie oczywiście tak się tłumaczą