Słuszne są obawy górników z Kazimierza. Jednakże powód jest inny. Ta obawa wynika z faktu , ze kopalnia ta to była ochronka i przytułek dla wszelakich przydupasów zarzadowo związkowych. I to tam orzeczenie o zdolności do pracy uzyskiwali eówniez tacy, którzy nigdzie indziej by do pracy nie byli zakwalifikowani. I stąd też ta obawa. Nikt rozumny nie zatrudni pod ziemia gornika z padaczką, z cukrzyca czy z nadcisnieniem,jak to bywało na Kazimierzu. Ale na Kazimierzu przeciez rządzili związkowcy .