Szanowna Pani doktor pięknie zauważyła problem. Szkoda tylko, że ten artykuł choć trafiony to nic nie zmieni. Wiele osób z dozoru od najwyższego po niższy to ludzie z końca epoki PRL gdzie oni sami nie umieją rozmawiać z załogą tylko myślą, że wszystko załatwią krzykiem zastraszaniem itp. A młody dozór w większości synowie lub inni pociotkowie panów z poprzedniego ustroju są podobnie wychowywani.