Ustawa zatem polega na tym, że społeczeństwo (Skarb Państwa) będzie płacił górniczym emerytom deputat, a od podatków (wpłat z zysku) się górnictwo zwolni. I to wszystko dla jednej z najlepiej zarabiających grup w Polsce - będą im płacić biedniejsi frajerzy, z którymi rząd nie musi się liczyć, bo nie przyjdą z kilofami. Jak wam nie wstyd???