Komentarz do artykułu:
Adam Maksymowicz: Węgiel brunatny czy atom?

No właśnie podłoże węgla brunatnego jw Legnicy i jej okolicy jest dobrze znane, bo to sa płytkie złoża. Otóż są to łupki krystaliczne Wału Przedsudeckiego, które są nieprzepuszczalne. Jasne, że jak się chce to lej depresyjny może być i 100 km! Tylko po co? Nam wystarczy taki jak w Turoszowie, gdzie o żadnym leju depresyjnym nikt nie słyszał. Sam Pan pisze , że otwory z lat sześćdziesiatych są wiarygodne , bo wtedy je wykownywano, a nie w latach siedemdziesiątych. To nie jest grunt, tylko lita, masywna skała sięgająca kilkaset metrów w głąb poniżej spągu złoża. Pod nią są kolejne podobne skały nieprzepuszczalne. Cały górotwór zawodniny jest na skutek infiltracji, czyli wsiąkania opadów w warstwy zalegające od powierzchni ziemi. To rzecz dawno potwierdzona we wszystkich badaniach. Na dodatek złoże zalega w nieckach, czyli zagłębienich tego nieprzepuszczalnego podłoża, tworząc odrębne pola takie jak Legnica Wschód i Legnica Zachód itd. Oczywiście powątpiewać można we wszystko, tylko akurat tutaj jest sprawa jest jednoznaczna i najlepiej zbadana. Jak by się chciało to poważny inwestor już dawno by się znalazł i to nie krajowy, ale najlepiej fachowo przygotowany do tego z Niemiec.