Bylech tam i widziolech, osobiście go z tamtąd wyciagolech, najwiecyj winy ponosi poszkodowany, bo zapiol BKS o nitki przenośnika i w momencie uruchomienia to go zlapalo a zgrzeblo docislo stopę do haka BKS. Gdyby nie to to poprostu noga by się mu yno przesunyła i pewnie by się wystraszyl, w tym przenosniku w tym miejscu by go nigdy tak nie chyciło. Oczywiście kierownik dołożył swoje przez brak nadzoru, totalno partyzantka , i kilka brygad na kupie sygnały działały powinien automatycznie zleź z tamtąd. Elektryk był ze ściany, niebardzo obcykano w tych klamorach. Ale zalonczył na polecyni kierownika ZGRI, przez prośba poszkodowanego by tym szkubnył, pewnie chodziło o drugi przenośnik ale zasada ta sama na sygnał staje się w bezpiecznym miejscu.