Kolorz: Pokażemy Polsce nie jedną a dwie pięści
fot: Jarosław Tondos
Znając sytuację przedsiębiorstwa na razie nie decydujemy się na strajk generalny - twierdzi Dominik Kolorz
fot: Jarosław Tondos
Czym podyktowane było wprowadzanie pogotowia strajkowego w górnictwie?
- Ogłoszenie przez „Solidarność” pogotowia strajkowego spowodowane było kilkoma kwestiami. Przed wszystkim chodzi o złą sytuację branży, ale nie tylko – nie podoba nam się również to, w jaki sposób rząd potraktował stoczniowców oraz fakt, że praktycznie od początku kryzysu władza nie prowadzi z pracownikami oraz reprezentującymi ich związkami zawodowymi żadnego dialogu.
Skupmy się jednak na górnictwie...
- Na pewno na naszą decyzję wpływ miała aktualna sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Rozumiemy, że spółka jest w trudnej sytuacje ekonomicznej, ale nie może być tak, że skutki kryzysu próbuje się zwalczać jedynie antypracowniczymi działaniami i pójściem na wojnę ze związkami zawodowymi. A tak właśnie wygląda obecna sytuacja w JSW. Wydaje nam się, że wiele korzystniejszy – dla wszystkich stron tego sporu – byłby zdrowy dialog. Tyle tylko, że zarząd JSW nie chce go podjąć ze stroną związkową.
To chyba nie jedyne zastrzeżenia do sytuacji w górnictwie jakie ma „Solidarność”?
- Oczywiście, że nie. Nie podoba nam się to, że obecny rząd nie realizuje strategii restrukturyzacji górnictwa. Dokapitalizowanie Kompanii Węglowej, o którym mówi się od kilku lat, utknęło właściwie w martwym punkcie. Cisza też o połączeniu branży węglowej z energetyką, a władze poszczególnych spółek węglowych prowadzą nieudolną politykę związaną ze zbytem węgla, której efektem są milionowe zwały węgla.
Branża węglowa boryka się z tymi problemami od powstania nowego rządu. Od kiedy po władzę sięgnęła koalicja PO-PSL górnictwo jest praktycznie pozbawione właściciela, z którym można by prowadzić dialog.
Można więc pokusić się o stwierdzenie, że wprowadzanie pogotowia strajkowego jest niejako wymuszeniem działań na rządzie?
- Może to trochę za dużo powiedziane, ale faktycznie rząd powinien odbierać pogotowie strajkowe jako zaproszenie do rozmów. Mamy nadzieję, że przyczyni się ono do rzeczowego i rzetelnego dialogu władzy ze stroną społeczną. Jeśli jednak rząd dalej będzie się wymigiwał od rozmów, pokażemy Polsce nie jedną a dwie pięści.
Pogotowie strajkowe, i co dalej?
- W najbliższych dnia powołany zostanie wspólny komitet protestacyjny „Solidarności”, skupiający związkowców z różnych branż – górnictwa, energetyki, stoczniowców i innych. W przyszłym tygodniu przedstawimy także nasze postulaty, w których zawarte będą konkretne żądania działań rządu w celu poprawy sytuacji ekonomiczno-gospodarczej kraju i złagodzenia skutków kryzysu.
„Solidarność” będzie działać w pojedynkę, czy też zamierzacie współdziałać z innymi związkami zawodowymi?
- Po tym jak powstanie wielobranżowy komitet strajkowy, „Solidarności” nie wykluczamy współdziałania z innymi centralami związkowymi.
Planujecie jakieś akcje, wystąpienia?
- 12 maja odbędzie się nasza demonstracja w Jastrzębiu przeciwko sytuacji w JSW. 4 czerwca – już w ramach wielobranżowego komitetu protestacyjnego - „Solidarność” planuje też demonstracje w Katowicach i prawdopodobnie w Krakowie, które dotyczyć będą już nie tylko górnictwa, ale sytuacji gospodarczej w całym kraju.
Dojdzie do strajku generalnego?
- Mam nadzieję, że nie, bo to nie jest ani w interesie naszym, ani rządu, ani kraju. Jeśli jednak rząd nie będzie chciał podjąć rzeczowego dialogu, to się nie zawahamy!