Kolekcjonerska przygoda inspektora nadzoru górniczego rozpoczęła się na karczmie gwareckiej

fot: ARC

Stanisław Dzierżęga prezentuje swój zbiór w jednym z pomieszczeń wypełnionych eksponatami

fot: ARC

Wykonane są z porcelany, szkła, kryształu, porcelitu, cyny, drewna, gipsu, plastiku, a nawet z gumy. Mają przeróżne kształty, ozdoby i kolory. Kolekcja kufli Stanisława Dzierżęgi, inspektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku, rośnie z roku na rok. Należy do największych na świecie.

Spoglądam i oczom nie wierzę. 12 349 sztuk kufli i szklanek do picia piwa rozlokowanych w czterech garażach, dwóch pomieszczeniach gospodarczych, czterech piwnicach, a także na półkach w pokojach.

– Mam kufle z Australii, Chin, Kostaryki, Malezji, Surinamu, Trynidadu i Tobago, Kenii, Ugandy, Gambii, Botswany, Zimbabwe, Tajlandii, Kanady, USA, Brazylii, Meksyku, Wysp Bahama, Gwadelupy, Izraela, Egiptu, Tunezji, Zanzibaru, Filipin, Indonezji, Jamajki, Singapuru, Birmy, Kuby, Japonii, Sri Lanki, Dubaju, RPA, Wietnamu, Turcji, Malediw, chyba ze wszystkich krajów Europy, praktycznie z każdego kontynentu, za wyjątkiem Antarktydy – wylicza Stanisław Dzierżęga.

Kiedy spotkaliśmy się przed kilku laty, zbiór sięgał 10 tys. Kolekcjonerski postęp jest zatem podziwu godny.

– Kufle praktycznie same do mnie przychodzą. Kiedy słyszymy dzwonek do drzwi, żona żartuje: – Aha, znowu idą kufle. A tak naprawdę przywożą mi je krewni, przyjaciele i znajomi, z uroczystości, z biesiad, a także z zagranicznych wycieczek. Czasem kupuję je na bazarach lub w sklepach ze starociami. Kiedyś telewizja nakręciła program o moim hobby. Po jego emisji zatelefonował do mnie telewidz i zaprosił do siebie. Wróciłem z partią 150 kufli – opowiada kolekcjoner. 

Zawalczył o superkufel
Każdy pozyskany egzemplarz jest archiwizowany w komputerze wraz z dokumentacją fotograficzną i szczegółowym opisem.

– Który był tym pierwszym? Hmm. To ten z Gwarków w kopalni 1 Maja z 1983 r. Szczerze mówiąc, nigdy nie myślałem o zakładaniu jakiejś dużej kolekcji. Z początku większość zbioru stanowiły pamiątki po karczmach piwnych, w których wziąłem udział. Nie zapomnę, jak kiedyś postanowiłem zawalczyć o sporych rozmiarów kufel, który był nagrodą w konkursie picia piwa na karczmie piwnej w Rogowie, dwadzieścia lat temu. Dzielnie stanąłem w konkursowe szranki. Zadanie zaś polegało na wypiciu litra piwa przez słomkę. Wypiłem i wygrałem – chwali się Dzierżęga, prezentując dumnie superkufel.

Jego kufle wykonane są z porcelany, szkła, kryształu, porcelitu, cyny, drewna, gipsu, plastiku, a nawet z gumy. Oprócz tradycyjnych w swym kształcie są również wymyślne, albo – jak kto woli – fikuśne, a bywa, że z podtekstem erotycznym, tak jak dwa eksponaty rodem z Niemiec i z Polski, przedstawiające pewną męską część ciała.

W kolekcji Stanisława Dzierżęgi nie brakuje osobliwości. Do nich zaliczyć można z pewnością kufel z otwieraczem i dzwonkiem przy uchu, w kształcie nogi, głowy górnika, rogu czy maski szermierza. Ciekawie prezentuje się kufel w kształcie czołgu z nieistniejącej już kopalni Wałbrzych, z uchwytem przypominającym pióropusz, z wyciągniętą na powitanie ręką. Są kufle wypełnione siarką i wtopioną w dno miedzią. Zupełnie wyjątkowy jest ceramiczny kufel o wadze 7,5 kg z ołowiem w środku, czy pochodzący z Francji kufel z trzema uchwytami, a także kufel wyprodukowany specjalnie dla Leo Beenhakkera, selekcjonera reprezentacji Polski, wykonany z okazji Euro 2008, oraz gumowy z kopalni Rydułtowy, a także cztery kufle ze zdjęciem… Stanisława Dzierżęgi. Kolekcjoner doczekał się też kufla podarowanego przez wnuczki z napisem „Najlepszy dziadek na świecie”.

Swój urok mają ponadto kufle z pozytywkami grającymi melodie po otwarciu pokrywy. Z jednego z nich dobiega znana melodia „Pij, bracie pij, na starość torba i kij”. Duże wrażenie robią kufle podświetlane. Pamiątkowy charakter ma z pewnością kufel, z którego prezydent Andrzej Duda sączył piwo na spotkaniu Gwarków w kopalni Pniówek 7 grudnia 2017 r. 

Chińskie wspomnienia
Najmniejszy kufel w kolekcji inspektora OUG mierzy 2,5 cm, największy 53 cm. Wystawiano je w muzeach w Rybniku, Raciborzu i Wodzisławiu Śl. Ale były to jedynie drobne części kolekcji. Całą kolekcję obejrzeć można tylko z wycieczką.

– To oczywiście żarty, ponieważ nie uruchomiłem żadnego muzeum, ale zdarzało się, że wycieczki rzeczywiście przyjeżdżały do mnie do domu, głównie na prośbę znajomych. Największa z nich liczyła 50 osób. Były też wycieczki zagraniczne, m.in. z Chin. Co wtedy opowiadałem? Naturalnie ciekawostki. Na przykład: gdybym z każdego kufla chciał dziennie wypić piwo, to musiałbym pić przez prawie 34 lata. Gdybym chciał w ciągu roku wszystkie te kufle umyć, to musiałbym codziennie, także w niedziele i święta, myć po 34 kufle. Wszyscy wytrzeszczali oczy i wzdychali och i ach – opowiada.

Pewnego razu Stanisław Dzierżęga wybrał się do Chin.

– Pomyślałem sobie, że muszę przywieźć ze sobą do Polski chiński kufel. Chodzimy po Pekinie, wokół pełno porcelany, a kufli jak nie ma, tak nie ma. Myślę sobie, co jest? Przecież Chińczycy też piją piwo. Pytanie zatem, z czego je piją. W restauracji kelner podał piwo w kuflu. Poprosiłem przewodniczkę o pomoc w jego zdobyciu. Pomogła, ale kufel nie jest jakiś szczególny, ot taki zwykły, przeciętny, nic nadzwyczajnego, tyle że z chińskim napisem – wspomina.

Gdziekolwiek wyjeżdża, tam szuka i kupuje kufle. Uczestniczących w podróży uprzedza, że gdyby gdzieś dostrzegli kufel, to bez wahania mają go zdobyć. No i okazało się, że najtrudniej było w Egipcie. Po wielkich bojach trafił się jeden. Za to podczas wycieczki po Bałkanach towarzysze podróży uzbierali dla niego aż 25 kufli, tak że trudno było je spakować w powrotną drogę do kraju.

Piętnaście lat temu kolekcjoner z Wodzisławia Śląskiego trafił do Księgi Polskich Osobliwości i Rekordów.

– Moja kolekcja zajmuje czołowe miejsce w Europie, a nawet na świecie. Z danych, którymi dysponuję wynika, że tylko jedna osoba na świecie posiada więcej kufli i szklanek do piwa niż ja. Ale przecież nie ogłosiłem końca kolekcjonowania. W tym roku mija 28 lat od momentu, gdy oficjalnie rozpocząłem zbieranie tych naczyń. Zaraziłem swoją pasją syna Piotra, któremu zamierzam przekazać kolekcję. Zatem wszystko w jego rękach. Myślę, że znajdzie miejsce dla kilku tysięcy kolejnych eksponatów – podsumowuje Stanisław Dzierżęga.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z kopalni na tatami

Jan Mąsior pracuje na co dzień w Południowym Koncernie Węglowym, w Zakładzie Górniczym Janina. W Dziale BHP dba o bezpieczeństwo pracowników kopalni. Po godzinach od ponad trzech dekad rozwija swoją sportową drogę w Karate Kyokushin. I osiąga sukcesy!

O transformacji, terenach pogórniczych i dziedzictwie Śląska

W Rydułtowach miała miejsce II edycja wystawy fotograficznej, w tym roku pod nazwą „Ratownicy górniczy – siła współpracy, odwaga zmiany”. Wydarzenie było zrealizowane w ramach działania „Jo był uratowany”.

Książka na wakacje: „Moi przyjaciele”. O pewnym obrazie z widokiem na molo

To książka w sam raz na nadchodzące wakacje, gdy większości z nas kojarzą się one wyłącznie z morzem. Chociaż jednak nie. To książka dobra na każdą porę roku, bo zawsze jest dobrze przeczytać o ponadczasowej przyjaźni, takiej na dobre i na złe. Fredrik Backman, autor książki „Moi przyjaciele”, zaprasza na wędrówkę śladami losów czwórki przyjaciół z nie zawsze szczęśliwym zakończeniem.

MUSZLOWNIK 2026 KZM 25

Punkowe granie w górniczym parku. Oto Muszlownik Murcki Festiwal na zdjęciach!

Za nami XV Muszlownik Murcki Festiwal, czyli wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz kulturalny dzielnicy. Byliśmy tam i my - z aparatem!