Kolejny sukces Polaków w Czechach

Spółka THK „Čechpol” z polskim kapitałem została wyróżniona nagrodą „Złotego Permona” za „działalność górniczą prowadzoną sposobem głębinowym” w konkursie ogłaszanym przez Czeski Urząd Górniczy – poinformował portal nettg.pl CUG.

- Wysoko cenimy sobie to wyróżnienie i fakt, że potrafimy utrzymać wysoki poziom bezpieczeństwa - podkreślił Karel Rašík, dyrektor firmy.

Eksperci z dziedziny bezpieczeństwa oceniający przedsiębiorstwa górnicze zdecydowanie wskazali na „Čechpol”. W ub. roku wśród pracowników spółki świadczącej usługi na rzecz kopalni „Karwina” doszło do jednego tylko wypadku. Podobnie było w 2008 r.

- Nasi górnicy wydobyli 89 152 tony węgla i wydrążyli 940 metrów wyrobisk chodnikowych. Kompletnie uzbroili jedną ścianę wydobywczą i wykonali roboty przebierkowe na 442 m wyrobisk oraz 64 m przekopów. Zabudowaliśmy 1257 m prostek, umocowali 924 m kotwi linowych i 1434 m kotwi szkłolaminatowych. To doskonałe wyniki – wylicza z zegarmistrzowską dokładnością Rašík.

Po uroczystości wręczenia „Złotego Permona”, która odbyła się 8 kwietnia w siedzibie Czeskiego Urzędu Górniczego w Pradze kierownictwo firmy spotkało się w zeszły piątek ze swymi pracownikami. Był skok przez skórę i wspólne świętowanie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.