Kolejne kłopoty Nord Stream
Firma zdecydowała się nawet wystąpić przeciwko obecnemu właścicielowi, Gazpromowi, na drogę sądową.
Rosyjscy eksperci są zdania, że pozew Moncrief Oil częściowo opiera się na umowach ustnych i ma nikłe szanse powodzenia. \"Ponadto trudno sobie wyobrazić, by wyrok sądu w Teksasie został uznany w Rosji\" - twierdzi Andriej Zielenin z kancelarii Lidings.
Z tą opinią zgadza się Sylwester Gardocki, z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, ekspert prawa międzynarodowego. Prawnicy przyznają jednak, że nie można wykuczyć korzystnego dla Amerykanów wyroku, a taka niepewność może mieć negatywny wpływ na pozyskanie kredytów dla sfinansowania przedsięwzięcia.
- Możliwy jest również scenariusz, w którym Moncrief Oil będzie w stanie zająć w charakterze zabezpieczenia majątkowego aktywa Gazpromu zagranicą - twierdzi Gardocki.
W zamian teksański koncern zobowiązał się do dostarczenia know-how i zgromadzenia funduszy. Plany Amerykanów spaliły jednak na panewce, bo wraz z objęciem władzy w Rosji przez Władimira Putina w 2000 r. rozpoczęty został proces renacjonalizacji wcześniej sprzedanych złóż. W 2001 r. licencja wydobywcza została przekazana innej spółce, a w 2005 r. część udziałów w niej zostało obiecanych niemieckim sojusznikom Gazpromu - BASF i E.ON.