Kolejna wizja lokalna w kopalniBorynia\"
fot: Ryszard Stelmaszczyk
Trzecią z kolei wizję lokalną w „Boryni” eksperci zapowiadają na wtorek
fot: Ryszard Stelmaszczyk
- Jeżeli pozwolą na to warunki, we wtorek eksperci wejdą w ten rejon po raz kolejny. Wstępne wyniki tych wizji zostaną podsumowane w środę, podczas posiedzenia kopalnianego zespołu ds. zagrożeń – powiedziała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG), Edyta Tomaszewska.
Zapalenie i wybuch metanu w kopalni „Borynia”, gdzie sześciu górników zginęło, a 17 zostało rannych, to najtragiczniejszy ubiegłoroczny wypadek w polskim górnictwie. Przez ponad siedem miesięcy rejon katastrofy był zamknięty ze względów bezpieczeństwa – z powodu zagrożenia pożarowego. Eksperci, wyjaśniający przyczyny tragedii, pierwszy raz weszli tam w miniony piątek, drugi raz – w poniedziałek.
Pobierane w wyrobiskach 838 m pod ziemią próby oraz szczegółowe pomiary służą uzyskaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania, dotyczące m.in. tego, co mogło wytworzyć iskrę, która zapaliła metan, oraz czy po wybuchu metanu nastąpił również – do czego skłaniają się niektórzy eksperci – wybuch pyłu węglowego.
Wizja lokalna pozwoli również ekspertom na ocenę profilaktyki, stosowanej w kopalni przed wypadkiem. Chodzi m.in. o to, czy odpowiednio neutralizowano pył węglowy oraz czy stosowane pod ziemią materiały miały – jak nakazują przepisy – wymagane certyfikaty, świadczące o ich ognioszczelności itp. Stąd m.in. poniedziałkowe oględziny maszyn i urządzeń w wyrobisku.
Już wcześniej do badań laboratoryjnych zabrano m.in. stosowane w kopalni lampy, odzież roboczą górników, a także używane przez nich do prac pod ziemią pianki, kleje, płótna itp. Chodziło o sprawdzenie, czy któraś z tych rzeczy mogła przyczynić się do pojawienia się iskry, zapalającej metan.
Przedstawiciele nadzoru górniczego podkreślają, że wizja lokalna to kluczowy moment postępowania w tej sprawie. W zależności od jej wyników eksperci zdecydują o jego dalszym kierunku. Być może trzeba będzie kolejny raz przesłuchać niektórych świadków, by skonfrontować ich zeznania z wynikami wizji.
Specjalna komisja wyjaśniająca przyczyny wypadku ma zakończyć pracę do końca lutego. Niewykluczone jednak, że termin jej działania zostanie przedłużony.
Po katastrofie rejon kopalni został odizolowany od pozostałych wyrobisk tamami przeciwwybuchowymi. Tłoczono tam azot, aby zminimalizować zagrożenie pożarowe. O tym, że ono istnieje, świadczyły podwyższone stężenia tlenku węgla, sugerujące, że w zrobach (miejscach po eksploatacji) był pożar.
Inspektorzy prowadzącego postępowanie Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku przesłuchali dotąd m.in. górników, którzy byli w chwili wybuchu metanu pod ziemią, ratowników górniczych, dozór i kierownictwo kopalni. Przeanalizowano też całą dokumentację prowadzonych na dole prac.
Osobne śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Prokurator uczestniczył w wizji lokalnej w kopalni w miniony piątek. - Czekamy teraz na opracowanie wyników wizji przez organy nadzoru górniczego. W zależności od ich treści ocenimy ich przydatność dla śledztwa – powiedział rzecznik gliwickiej prokuratury Michał Szułczyński. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów w tej sprawie.