Kolej: podróżujemy wygodniej na starych torach

fot: Maciej Dorosiński

Nowy wiceminister będzie odpowiadał za kolej i lotnictwo

fot: Maciej Dorosiński

Spółki kolejowe wydają setki miliardy na nowy tabor i dlatego podróżujemy wygodniej niż jeszcze kilka lat temu. Kwitną przy tym producenci w branży. Paradoksalnie pomaga w tym porażka w modernizacji torów - informuje Gazeta Wyborcza.

W ostatnich latach dzięki unijnemu dofinansowaniu na tory wjechały setki nowych pociągów i tramwajów.

Paradoksalnie jakość poprawiła się z powodu porażek w modernizacjach linii kolejowych w unijnej perspektywie finansowej 2007-13. Zarządca infrastruktury PKP - Polskie Linie Kolejowe - oddał przewoźnikom część pieniędzy, które mógłby stracić, bo miał opóźnienia w inwestycjach.

Ostatecznie wydał 13,4 mld zł z planowanych ok. 20 mld zł, a niektóre modernizacje zostały przełożone na perspektywę 2014-22.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prace naprawcze na estakadzie w Chorzowie do 4 czerwca

Na 4 czerwca br. planowane jest zakończenie robót naprawczych na chorzowskiej estakadzie, które mają umożliwić czasowe i ograniczenie wykorzystanie obiektu. Na kolejne dni zakładane są prace związane ze wznowieniem ruchu pojazdów, w tym komunikacji miejskiej pod obiektem.

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.