Kobiety do kopalń!? Dlaczego nie?

Za kilka tygodni w Polsce przestanie obowiązywać zakaz zatrudniania kobiet pod ziemią. Rząd Donalda Tuska zapowiedział, że w maju zostanie wypowiedziana 45. Konwencja Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), która dotychczas regulowała tę kwestię. Czy siła damskich rąk i psychiczna odporność Polek jest w stanie odmienić rodzime górnictwo?

To pytanie było jedną z tez piątkowej dyskusji (29 lutego br.) w redakcji Trybuny Górniczej. Uczestniczyli w niej: dr Sławomira Kamińska-Berezowska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego; Katarzyna Ostachowska, hydrogeolog z kopalni Piast; Zbigniew Ryfka, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Katowicach; Edyta Tomaszewska, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego oraz Krystian Krawczyk, redaktor naczelny TG.

Kobiety wsadzano kiedyś na traktory, a do 1958 roku na równi z mężczyznami pracowały pod ziemią. Później przekonywano je przez lata, że dla swojego dobra nie mogą wykonywać męskich zawodów. Podczas restrukturyzacji górnictwa usłyszały, że nie są już potrzebne i niektóre do dziś walczą o rekompensaty za zwolnienie z kopalń, ponieważ nie miały takich osłon socjalnych jak mężczyźni. Czy po tej huśtawce prawnej i organizacyjnej potrzebne jest zniesienie zakazu zatrudniania kobiet pod ziemią?

Sławomira Kamińska-Berezowska
: Zniesienie tego zakazu jest kwestią równouprawnienia, które Polki wywalczyły sobie w 1919 roku. Do dziś w wielu aspektach jest ono jednak bardzo ograniczone. W II RP na przykład obowiązywała ustawa celibatowa, stanowiąca, że nauczycielki mogły pracować tylko do chwili zamążpójścia. Badania profesor Wandy Mrozek wykazały, że jeszcze w latach 70., w dobie PRL-u, ambicją górnika było zarobić tyle, żeby jego żona nie musiała pracować zawodowo. Negatywną konsekwencją tego stanu rzeczy było pełne uzależnienie żony od poziomu zarobków męża oraz jej problemy bytowe w sytuacjach potencjalnego rozpadu rodziny. Patriarchalna tradycja życia rodzinnego jest charakterystyczna dla Górnego Śląska, ale i w tym regionie ujawniają się tendencje emancypacyjne. We wrześniu 2004 roku większość respondentek prowadzonego przeze mnie badania opinii żon górników uznała, że model idealny to móc pracować zawodowo i zarabiać tyle, ile mąż oraz w tym samym stopniu poświęcać się obowiązkom domowym i rodzicielskim.

Edyta Tomaszewska
: Czy się to komuś podoba, czy nie, zniesienie zakazu zatrudniania kobiet pod ziemią jest koniecznością. Takie są wymogi Unii Europejskiej i Polska musi je spełnić.

Finlandia, Irlandia, Holandia już wypowiedziały 45. Konwencję MOP. Kobiety na przodku, to dla polskiego górnika niemal „koniec świata”!

Katarzyna Ostachowska: Od lutego zjeżdżam pod ziemię. Reakcje górników są różne. Nie zawsze przychylne. Nie raz usłyszałam, że baba pod ziemią przynosi pecha. Bardzo niemiłych uwag na swój temat wysłuchałam podczas zjazdu z górnikami o godzinie 6.30, w późniejszych godzinach było łatwiej. Gdy są w dużej grupie, nie przebierają w słowach. Może widząc mój biały kask, obawiają się, że będę nimi rządzić lub ich kontrolować. Myślę, że potrzebują czasu, by się przyzwyczaić do mojej obecności pod ziemią. Będą mieli do mnie inne nastawienie, gdy się dowiedzą, co właściwie robię w kopalni.

Zbigniew Ryfka: Nigdy nie spotkałem się, by ktoś negował zakaz dyskryminacji ze względu na płeć. Wszyscy są zgodni, że ten standard musi być przestrzegany. Gdy jednak wchodzimy w szczegóły jego realizacji, to pojawiają się wątpliwości.

Katarzyna Ostachowska: Nie chciałabym być operatorem kombajnu. Nie wyobrażam sobie, że będę zjeżdżała pod ziemię codziennie, ponieważ tam jest mniej tlenu, niż na powierzchni, jest inna wilgotność powietrza, dokuczają wysokie temperatury, szybciej się człowiek męczy. W pierwszym dniu pracy po dwóch godzinach na dole rozbolała mnie głowa.

Edyta Tomaszewska: Górnicy mówią, że przejście jednego kilometra pod ziemią można porównać do wysiłku, z jakim pokonuje się trzy kilometry na powierzchni. W tych trudnych warunkach nie tylko się chodzi, ale także ciężko pracuję.

Czy jest szansa, że kobiety zapełnią deficyt rąk do pracy w górnictwie? W Kompanii Węglowej czeka ją 4 tysiące wolnych miejsc pracy, w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – ponad 1800, w Katowickim Holdingu Węglowym – około 1,5 tysiąca.

Sławomira Kamińska-Berezowska
: Należy wykorzystywać pełnię potencjału drzemiącego w pracownikach obu płci. Potrzeba rąk do pracy w górnictwie wiąże się z relatywnym starzeniem się załogi, z obniżeniem rangi tego zawodu. Przez wiele lat wszędzie się słyszało, że górnictwo nie ma przyszłości. Ubywało chętnych do wykonywania ciężkiej pracy, w trudnych warunkach, przy niezbyt atrakcyjnych zarobkach. Dzięki ostatnio podpisanym porozumieniom płacowym ze związkami zawodowymi teraz to się zmienia.

Edyta Tomaszewska: Zniesienie zakazu zatrudniania kobiet pod ziemią nie spowoduje, że będą one pchały się do kopalń drzwiami i oknami. Powiedzmy sobie otwarcie, że są pewne zawody, do których kobiety się nie garną. Jeżeli rozmawia się z kobietami zatrudnionymi przy przeróbce mechanicznej węgla, to one nie kryją, że jeśli miałyby szansę na etat za takie same pieniądze w innej branży, to natychmiast odeszłyby z kopalni. Pracują ciężko, warunki mają niekiedy gorsze, niż pod ziemią, a zarabiają skromnie. Dysponentki czy maszynistki podziemnych lokomotyw na pewno pracowałyby od nich lżej.

Katarzyna Ostachowska: Na moim roku połowa studentów to były kobiety, ale jestem jedyną, która szukała pracy w kopalni. Koledzy także nie widzieli dla siebie miejsca w górnictwie.

Zbigniew Ryfka: Zniesienie starego zakazu, nie przystającego do współczesnych realiów jest koniecznością. Trzeba jednak czasu, by bariery mentalne osłabły.

Krystian Krawczyk: W Australii czy Stanach Zjednoczonych kobiety są sztygarami i dyrektorami kopalń. Do przodka schodzą po upadowej, nie muszą zjeżdżać windą. Pod ziemią mają łaźnie i toalety. Nasze górnictwo jest jednak zupełnie inne. Nie wyobrażam sobie, by w polskich realiach geologiczno-górniczych na przodku mogły pracować kobiety.

Zbigniew Ryfka: A ja to sobie wyobrażam. W armii trzeba było pokonać o wiele poważniejsze bariery, a dziś mamy wiele kobiet w wojsku. I to na odpowiedzialnych stanowiskach.

Krystian Krawczyk: No tak, ale to jest kwestia indywidualnego wyboru. Te panie musiały zrezygnować z macierzyństwa czy innych rzeczy, by uzyskać sprawność i kwalifikacje niezbędne do służby wojskowej oraz rozwoju zawodowego.

Sławomira Kamińska-Berezowska
: Zapewne podobnie będzie w górnictwie, w którym warunki nie każdej kobiecie będą odpowiadały. Kobieta i mężczyzna są równi, ale różni.

Kobieta nie podniesie takiego samego ciężaru jak mężczyzna. Wydolność płuc ma inną i nie wytrzyma warunków klimatycznych pod ziemią. Czy dyrektorzy kopalń nie zostaną zmuszeni, pod presją unijnych wymogów, do tworzenia ekstra wykazu stanowisk dla kobiet?

Zbigniew Ryfka: Zniesienie zakazu zatrudniania kobiet pod ziemią nie zlikwiduje przepisów dotyczących prac im wzbronionych. W górnictwie będą obowiązywały te same rygory, co w budownictwie czy handlu, na przykład odnośnie do dźwigania ciężarów. Kobieta w ciąży nie może wykonywać pracy w pozycji stojącej przez trzy godziny podczas zmiany roboczej. Są określone normy hałasu, czy drgań. Pod tym kątem w kopalniach trzeba będzie przejrzeć stanowiska i zastosować ogólne przepisy dotyczące pracy kobiet. Nie widzę potrzeby tworzenia wykazu stanowiska wzbronionych dla pań w górnictwie.

Jak zapewnić młodym matkom, które będą pracowały pod ziemią, przerwy na karmienie dziecka?

Edyta Tomaszewska
: Na pewno pojawią się przy zatrudnianiu kobiet pod ziemią pewne trudności organizacyjne. W takich sprawach liczy się rozsądek. Żadna kobieta nie powinna ryzykować zdrowia własnego, czy dziecka dla pracy.

Zbigniew Ryfka: Nie zapominajmy o indywidualnych dopuszczeniach do pracy. To lekarz będzie decydował, czy kobieta może być zatrudniona na konkretnym stanowisku czy nie.

Katarzyna Ostachowska: Nie wszyscy mężczyźni nadają się do pracy w górnictwie, podobnie nie wszystkie kobiety mają do tego odpowiednie predyspozycje zdrowotne czy psychiczne, nie mówiąc już o kwalifikacjach zawodowych.

Pokonanie kłopotów organizacyjnych prawdopodobnie nie będzie bezkosztowe, a jakie pojawią się korzyści z zatrudniania kobiet pod ziemią?

Sławomira Kamińska-Berezowska
: Dla zainteresowanych taką pracą ważne jest, że otwarte zostaną kolejne drzwi. Zaczną kruszeć bariery mentalne, wynikające z tradycyjnie patriarchalnego charakteru stosunków rodzinnych na Śląsku. Kobiety deklarują, że chcą pełnego równouprawnienia. Równocześnie w sensie faktycznych wyborów życiowych często godzą się na dyskryminującą ich sytuację na rynku pracy. Przemiany mentalności, wiarę kobiet w swoje siły i możliwości można zaobserwować na przykład w powstaniu Związku Zawodowego Kobiet w KWK „Rydułtowy-Anna”. Ma on przeciwdziałać marginalizacji kobiet. Na społeczny szacunek zasługuje odwaga kobiet, które doprowadziły do powstania związku zawodowego w tyskim hipermarkecie TESCO i sprzeciwiły się nieprzestrzeganiu Kodeksu pracy.

Krystian Krawczyk: Już samo pojawienie się pań w górniczej załodze może złagodzić obyczaje i poprawić relacje międzyludzkie. Możliwość zatrudnienia kobiet pod ziemia będzie zapewne sposobem ich wsparcia i otworzy przed nimi kolejne możliwości prawne. Będą mogły iść do sądu, jeżeli potencjalny pracodawca wybierze gorzej wykwalifikowanego od nich męskiego kandydata na określone stanowisko. W ogłoszeniach o pracę nie będzie można stawiać dyskryminujących dla kobiet warunków.

W Republice Południowej Afryki są parytety, ułatwiające kobietom awans zawodowy. Czy nie warto skorzystać z tych doświadczeń?

Zbigniew Ryfka
: Na etapie wprowadzania zmian prawnych, odgórnie narzucane parytety dotyczące zatrudnienia mogłyby przynieść więcej szkód, niż pożytku. Wymuszałyby na pracodawcach swoiste łapanki, byle tylko wypełnić limit. Nie wiadomo, czy panie w ogóle będą zainteresowane zatrudnieniem pod ziemią.

Edyta Tomaszewska: Trzeba to pozostawiać swojemu biegowi, nic nie wymuszać i nie przyspieszać. Zmiana przyzwyczajeń, mentalności i pokonywanie barier są długotrwałym procesem. Zapewne nie inaczej będzie w górnictwie. Integracja powinna następować już na poziomie edukacji, w klasach górniczych.

Katarzyna Ostachowska
: W klasach górniczych są dziewczęta, ale jest ich niewiele. Tak samo, jak mało jest chętnych do pracy w górnictwie wśród absolwentów AGH. Trzeba górnictwo pokazywać mniej teoretycznie i schematycznie. Podczas studiów tylko raz byłam w kopalni. Gdy zauważono, że w naszej grupie są dziewczęta, to powiedziano, że na przodek nas nie zaprowadzą, ponieważ tam jest ciasno i brudno.

Sławomira Kamińska-Berezowska: Przez pewien czas będzie dyskryminacja utajniona. Kobiety mają jednak braci, ojców i poprzez obieg informacji społecznych uzyskają argumenty w walce o swoje prawa w kopalniach.

Czy kobiety zatrudnianie pod ziemią będą mogły korzystać z przywilejów górniczych na równi z mężczyznami?

Zbigniew Ryfka
: Skoro będą narażone na takie samo ryzyko wypadku przy pracy, jeśli będą zatrudniane w identycznych warunkach zagrożeń naturalnych, to oczywiste stanie się ich prawo do górniczych emerytur.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prezydent oczekuje systemowej reformy magazynowania gazu

Prezydent Karol Nawrocki oczekuje od rządu przygotowania systemowej reformy przepisów dotyczących magazynowania gazu, aby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne - stwierdził w piątek minister w Kancelarii Prezydenta Karol Rabenda. Zapowiedział, że prezydent nie przedłuży rozwiązań tymczasowych.

Mniej Polaków spodziewających się szybszego niż do tej pory wzrostu cen

Do 22 proc. spadł w czerwcu odsetek Polaków, którzy uważają, że ceny będą rosły szybciej niż dotychczas - wynika z badania przeprowadzonego przez CBOS. W kwietniu twierdziło tak 45 proc. respondentów. Ponad jedna trzecia spodziewa się wzrostu dochodów swojego gospodarstwa domowego.

Ceny paliw na stacjach ponownie wzrosną w nadchodzącym tygodniu

Ceny paliw na stacjach znów wzrosną w przyszłym tygodniu, ale podwyżki powinny być nieduże - wynika z piątkowego komentarza analityków e-petrol.pl.

Enea inwestuje w przyszłych mistrzów i przedłuża współpracę z Polskim Związkiem Tenisa

Enea pozostaje sponsorem generalnym Polskiego Związku Tenisa Stołowego, kontynuując zaangażowanie w rozwój polskiego tenisa stołowego oraz szkolenie dzieci i młodzieży. Podpisana trzyletnia umowa zapewni wsparcie dla programów szkoleniowych, popularyzacji dyscypliny i przygotowań reprezentantów Polski do najważniejszych imprez międzynarodowych.