Kluby stracą państwowych sponsorów

Hokej

fot: Magdalena Kowolik

Hokeiści z Jastrzębia są o krok od wielkiego sukcesu

fot: Magdalena Kowolik

Zawodowe kluby sportowe stracą swoich państwowych sponsorów? Ministerstwo Skarbu chce dokładnie przyglądać się każdej złotówce wydawanej na sport. Specjalne zarządzenie ma być gotowe w tym tygodniu - poinformowała \"Gazeta Wyborcza\" dodając, że sponsorowanie sportu przez państwo ma w Polsce długą tradycję. W PRL-u w sporcie rządziły kluby wojskowe, milicyjne i związane z przemysłem. W III RP część z nich upadła, część przeszła w prywatne ręce.

O rządowych planach oszczędności na sponsorowaniu klubów napisaliśmy w nettg.pl na początku stycznia. Przedstawiliśmy możliwe skutki planów w sporcie finansowanym przez JSW i PGE. Temat podjęla we wtorek \"Gazeta Wyborcza\" w tekście \"Rząd nie da kasy na sport zawodowy\".

Takie potęgi jak piłkarskie Zagłębie Lubin i GKS Bełchatów przetrwały, bo górnicze i energetyczne kombinaty związane ze skarbem państwa dawały im pieniądze na funkcjonowanie. Teraz dofinansowanie sięga 70 proc. kosztów utrzymania klubów, a nawet więcej. Np. dzięki 17-20 mln zł koncernu miedziowego KGHM Zagłębie Lubin zdobyło mistrzostwo w piłce nożnej w 2007 roku i za 100 mln zł modernizuje stadion, który ma być gotowy jesienią - napisała \"GW\" wspomminając też o klubach branży górniczej i energetycznej. Gazeta zwróciła uwagę, że pieniądze państwowych firm przeznaczano nieraz na korumpowanie działaczy i sędziów (np. zamieszane w korupcję Zagłębie Lubin zostało za to wyrzucone z piłkarskiej ekstraklasy).

- Chcemy uporządkować sponsorowanie sportu zawodowego i wprowadzić przejrzyste zasady. Rady nadzorcze spółek powinny skrupulatnie i rzetelnie oceniać, czy wydawanie pieniędzy na klub jest uzasadnione z punktu widzenia interesów firmy. Do tej pory nie zawsze tak było - mówi \"Gazecie\" minister sportu Mirosław Drzewiecki i dodaje: - Lepiej by było, gdyby spółki zamiast finansować konkretne kluby, sponsorowały ligi, reprezentacje lub szkolenie młodzieży.

- Decydujące będzie kryterium opłacalności. Jeśli zarząd spółki chce dawać pieniądze na zawodowe kluby sportowe, będzie musiał przedstawić radzie nadzorczej dokładne analizy, że firma ma z tego korzyści - wyjawił jeden z rozmówców \"GW\" w Ministerstwie Skarbu.

Z udowodnieniem opłacalności może być kłopot - na mecze wicemistrza Polski GKS Bełchatów przychodzi najmniej kibiców w całej ekstraklasie - około 3000.

Wiceminister skarbu Jan Bury uważa, że spółki mogą sponsorować imprezy sportowe, ale nie powinny być właścicielami klubów.

- Nie ma powodów, żeby firma farmaceutyczna czy energetyczna utrzymywała klub, choć to nie ma nic wspólnego z jej działalnością biznesową - mówi Bury. - Przez całe lata było tak, że spółki sponsorowały kluby zawodowe, bo politycy wychodzili na zdjęciach razem ze sportowcami. Ale mamy kryzys i wątpię, czy polski podatnik chce za to płacić z rachunkami za prąd czy na stacji paliw - podkreśla Bury.

Czy to oznacza, że spółki, które dziś są właścicielami klubów, będą musiały je sprzedać? - Minister sportu nie chce odpowiedzieć - podsumowała \"GW\".

Według gazety w zarządzeniu ma być zapis dający spółkom kilkuletni czas na sprzedaż udziałów w klubach.

Prezesi klubów sportowych obawiają się, że stracą źródło finansowania. - Zakaz sponsorowania zawodowych klubów przez spółki to będzie koniec wielu dziedzin sportu w Polsce - uważa prezes Zagłębia Lubin Paweł Jeż. - Państwowe firmy finansują przecież dziś pół siatkówki, piłkę nożną i ręczną. Nie wiem, czy prywatne spółki byłyby w stanie wpompować tyle pieniędzy w kluby, żeby funkcjonowały one na dzisiejszym poziomie.

Prezes Zagłębia dodaje, że gdyby KGHM chciał sprzedać udziały w klubie, prywatny inwestor musiałby nie tylko zapłacić za akcje, ale przejąć też stadion, w którym miedziowy koncern zainwestował już 100 mln zł.

- Można zabronić państwowym firmom sponsorowania sportu. Tylko jaką mamy alternatywę? - zastanawia się Konrad Piechocki, prezes zarządu PGE Skry Bełchatów. - Kapitał prywatny w naszym kraju nie jest w stanie udźwignąć utrzymywania sportu na wysokim poziomie. Podobno pojawiły się propozycje, żeby pieniądze od spółek skarbu państwa podzielić po równo między kluby. Przypominam, że coś takiego już w Polsce przerabialiśmy i nie sprawdziło się.

Andrzej Zalejski, prezes PGE GKS Bełchatów krytykuje rządowe plany. - Sponsorowanie sportu przez koncerny energetyczne nie jest niczym nienormalnym. W Niemczech RWE czy E-ON są w drużynach Bundesligi, organizują imprezy. Nam PGE płaci za reklamę - mówi Zalejski. - Można te pieniądze przeznaczyć na promocję, wykupując spoty w telewizji. Myślę jednak, że sport jest tańszy i dociera do większej liczby ludzi.

Minister Drzewiecki zapowiada, że w nowej ustawie o sporcie będzie zapis, który pozwoli gminom dofinansowywać kluby sportowe - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Czytaj też:
Koniec państwowych pieniędzy na sport wyczynowy?


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Katowice Airport w lipcu ponad milion pasażerów

Ponad 1 mln pasażerów obsłużyło w lipcu 2026 r. katowickie lotnisko. To o ponad 70 tys. osób więcej, niż w lipcu ub. roku oraz pierwsze przekroczenie wartości miliona pasażerów w tym porcie lotniczym w ciągu jednego miesiąca.

Za zakupy zapłacisz więcej

W lipcu br. ceny żywności i innych produktów codziennego użytku w sklepach wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku - wynika z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. Eksperci zwracają uwagę, że dynamika cen spada, ale jest duże prawdopodobieństwo zmiany tego trendu.

Naprawa szkód górniczych w korycie Imielanki. PGG czyści i udrażnia ciek w Chełmie Śląskim

Na terenie Gminy Chełm Śląski trwają roboty naprawcze w korycie cieku Imielanka, prowadzone przez Polską Grupę Górniczą w ramach usuwania szkód górniczych. Inwestycja, realizowana we współpracy z Wodami Polskimi, ma poprawić drożność cieku i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.

Utrata płynności, restrukturyzacja, pożyczka ratunkowa. Jak firmy wychodzą z kryzysu finansowego i co decyduje o tym, czy im się uda?

Firma może być rentowna i jednocześnie stanąć na skraju utraty płynności finansowej. Może mieć portfel kontraktów wartych setki milionów i nie mieć czym zapłacić faktur w tym miesiącu. Może wykazywać zysk w raporcie rocznym i nie mieć środków na obsługę bieżącego zadłużenia. To jeden z najczęstszych mechanizmów kryzysów finansowych w dużych spółkach przemysłowych. W 2026 roku doświadczyły go firmy dobrze znane czytelnikom tego portalu. Zastanawianie się jak do tego doszło to temat na osobną rozmowę. Ważniejsze jest jednak jakie narzędzia finansowe pozwalają firmie z takiego kryzysu wyjść i co decyduje o tym, czy próba się powiedzie?