Kluby sejmowe za projektem o rekompensatach dla gmin za zmianę opodatkowania wiatraków

fot: Krystian Krawczyk

Zlokalizowana na Pomorzu farma Potęgowo o łącznej mocy 220 MW składać się będzie z 81 turbin wiatrowych; dzięki projektowi emisje zostaną zredukowane o ponad 514 tys. t CO2 rocznie

fot: Krystian Krawczyk

Kluby sejmowe poparły we wtorek, 16 listopada, projekt ustawy o rekompensacie dochodów utraconych przez gminy w 2018 r. w związku ze zmianą zakresu opodatkowania elektrowni wiatrowych. Koszty rekompensat oszacowano na 524,43 mln zł.

We wtorek Sejm przeprowadził drugie czytanie rządowego projektu ustawy o rekompensacie dochodów utraconych przez gminy w 2018 r. w związku ze zmianą zakresu opodatkowania elektrowni wiatrowych. Projekt ten zakłada, że rekompensaty będą przysługiwać gminom za cały rok 2018, a ich wysokość w takiej formie oszacowano na 524,43 mln zł. Pieniądze na rekompensaty mają pochodzić z rezerwy celowej w budżecie państwa.

Przedstawiając wyniki prac Komisji Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, poseł sprawozdawca Tomasz Ławniczak (PiS) zwrócił uwagę, że projekt ma charakter epizodyczny i wykonuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z sierpnia 2020 r.

TK uznał wtedy za niekonstytucyjną wsteczną zmianę sposobu opodatkowania elektrowni wiatrowych, wprowadzoną w ramach nowelizacji ustawy o OZE z czerwca 2018 r.

Jak mówił Ławniczak, podczas pracy w komisjach do projektu wprowadzono jedynie zmiany redakcyjne i legislacyjne zgłoszone przez Biuro Legislacyjne Sejmu. Poseł PiS wyraził też nadzieję, że posłowie doszli do konsensusu w tej sprawie.

Z kolei Paweł Poncyliusz (PO) podkreślał, że posłowie musieli zająć się projektem ustawy, gdyż w 2016 r. głosami posłów PiS przegłosowano ustawę zabijającą energetykę wiatrową na lądzie ze względu na restrykcje związane z budową wiatraków w pobliżu domów mieszkalnych. Zarzucał, że po uchwaleniu ustawy do dziś nie wydano żadnych nowych pozwoleń na budowę wiatraków ani zagęszczenie liczby wiatraków na istniejących farmach wiatrowych.

- Pozbawiono dochodów również gminy - mówił Poncyliusz, wskazując, że sam procedowany projekt nie jest kontrowersyjny, gdyż gminom trzeba to zrekompensować. Wskazał, że powinno się pracować nad ustawą, która odblokuje możliwość budowy wiatraków.

Także Beata Maciejewska w imieniu klubu Lewicy oceniła, że pół miliarda złotych to koszt głupiej, nieprzemyślanej polityki energetycznej polskiego państwa. - To my, podatnicy, zapłacimy za błędy rządu - podkreślała. Zarzucała politykom PiS, że walczą z wiatrakami. Podobnie jak poprzednik zadeklarowała, że Lewica popiera projekt, ale tylko dlatego, iż gminy powinny otrzymać rekompensaty za utracone dochody.

Podobnie Urszula Nowogórska (Klub Parlamentarny Koalicja Polska - PSL, UED, Konserwatyści) oceniła, że w dzisiejszych czasach każda złotówka, każdy grosz są ważne dla samorządów, dlatego - jak zapowiedziała - jej klub poprze ustawę.

Również Paulina Hennig-Kloska (Polska 2050) oskarżyła rząd o przepalanie pieniędzy obywateli m.in. wskutek uchwalania złego prawa. Zaznaczając, iż choć w szacowaniu kosztów rekompensat nie uwzględniono inflacji, zadeklarowała, że jej koło poprze projekt.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.