Klub, który łączy załogę i środowisko

W 60-letnich dziejach Klubu Sportowego Górnik Wesoła były czasy świetności, ale też wychodzenia z nieuniknionego – wydawałoby się – upadku. Ale i w dobrych, i w gorszych latach klubu jego najważniejszym kapitałem pozostawała więź z załogą tutejszej kopalni i środowiskiem.

Dziś mało kto już pamięta wielkie sukcesy bokserów i zapaśników Górnika Wesoła z czasów świetności klubu. Obecnie w jego aktywności dominuje piłka nożna. Klub prowadzi 2 drużyny seniorskie i 4 młodzieżowe (zawodnicy do 18 lat). Łącznie zrzesza 140, uprawiających tę dyscyplinę, zawodników. Występująca w IV lidze pierwsza drużyna aspiruje w tym sezonie do awansu. Zawodnicy zaplecza rywalizują w A-klasie.

Wychodzenie z dołka

Ryszard Jędyk, prezes KS Górnik-Wesoła uważa, że najgorsze lata klub ma już za sobą i teraz może już iść tylko ku lepszemu.

– Z największą głębią upadku mieliśmy do czynienia na przełomie lat 2002-2003. Obciążony potężnym długiem klub był w rozsypce. Jeden po drugim – widząc co się dzieje – rejterowali kolejni zawodnicy. Udało się go uratować, obronić okręgówkę, wzmocnić drużynę i rozbudować zespoły młodzieżowe – wspomina.

Z klubem i z kopalnią Jędyk jest związany na rozmaite sposoby. W barwach Górnika sam biegał przed laty za piłką, a dziś gra w nim jego syn. Ale z kopalnią „Wesoła” (jeszcze przed połączeniem z „Mysłowicami”) łączy go również profesjonalna biografia i rodzinna tradycja. W mysłowickim zakładzie pracowali obaj dziadkowie, ojciec i brat. On sam, w roli przeróbkarza, przepędził w niej już 20 lat. Od kilku kadencji przewodniczy tutejszej organizacji zakładowej Związku Zawodowego „Przeróbka”.

Jędyk zaznacza, że nie tylko on przykładał rękę do ratowania Górnika. W najtrudniejszym okresie koło ratunkowe dla klubu zgodnie rzuciły wszystkie największe organizacje związkowe „Wesołej”. Do zarządu klubu weszli więc m.in. liderzy „Solidarności” i ZZGwP.

– Niepodobna rozdzielić ról związkowca i działacza sportowego. Aktywność w obu tych obszarach służy przecież załodze i środowisku – podkreśla prezes.
Po „restrukturyzacyjnym” rozbracie z kopalnią klub wychodził z kryzysu przy wsparciu ratusza. Ważną pozycją w jego dochodach są też wpływy z usług reklamowych. Widomym znakiem lepszych czasów jest świeżo oddany, pachnący jeszcze farbą, pawilon klubowy.

– Proszę spojrzeć. Toż to pierwszoligowy sznyt – przekonuje Jędyk, oprowadzając po dopiero co urządzonych łazienkach, siłowniach, salach treningowych.

Kibice największym kapitałem

Wśród 140 zawodników Górnika są studenci, licealiści i gimnazjaliści, na ogół z Wesołej i innych dzielnic Mysłowic.

– Gramy dla kibiców. Cieszy więc, że Górnik Wesoła ma swoich zdeklarowanych, przywiązanych do klubu przyjaciół. Ostatnio w kopalni powstał Klub Kibica. Ci najbardziej wierni – nie bacząc na fatygę i wydatki – towarzyszą drużynie w meczach wyjazdowych, rozgrywanych nawet 130 km od Mysłowic – cieszy się prezes.

Na obiektach przy ul. Sportowej chętnie witane są również dzieci. Od kilku lat – w okresie wakacji – klub urządza dla nich turnieje „dzikich drużyn”. W ostatnie lato do rywalizacji przystąpiło prawie 200 młodych mysłowiczan. – Dzieci mają radość rywalizacji, zaś szkoleniowcy okazję do „wyłuskiwania” chłopców ze szczególnymi predyspozycjami i talentem do uprawiania tej dyscypliny – mówi prezes.

Emeryci przy stolikach

Górnik ma też sekcję skata sportowego, której szefuje Sylwester Noras. Do gry najchętniej zasiadają emeryci kopalni „Mysłowice-Wesoła”, ale też i czynni zawodowo pracownicy tego zakładu. 6-osobowa reprezentacja klubu gra w III lidze. Natomiast regularnie, co czwartek, w klubowym pawilonie przy ul. Sportowej spotyka około 40 miłośników skata z Mysłowic i sąsiednich gmin. Na zasadach wzajemności są zapraszani na turnieje, urządzane przez inne, okoliczne kluby.

Narty i kwaśnica na ryju

W skórze związkowca i prezesa klubu Jędyk angażuje się też w organizację zakładowych spartakiad sportowych. Zimowa od pięciu lat zwyczajowo jest rozgrywana na Skalance w Zwardoniu. Ostatnia odbyła się w minioną niedzielę.

– Główną konkurencją spartakiady był slalom gigant. Ale tak naprawdę jest to rodzinny weekend górników „Mysłowic-Wesołej”. Owszem, są zawody w 6 grupach wiekowych, są liczne puchary i nagrody dla najlepszych, ale wyjazd do Zwardonia jest głównie traktowany jako atrakcyjna przygoda w koleżeńskim gronie. Zwyczajowo wieńczą go kiełbaski z grilla, kwaśnica na świńskim ryju, kufelek piwa... Miarą popularności imprezy jest rosnąca z roku na rok liczba chętnych. Tym razem zapowiedzieliśmy, że w spartakiadzie może wziąć udział 150 osób. Zapisało się 200, a i tak 50 dalszym musiałem odmówić – żałuje Jędyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem.