Klimatyzacja – problem pilny

W czasie obrad Polskiego Kongresu Górniczego portalowi nettg.pl udało się uzyskać opinię prof. Nikodema Szlązaka z Akademii Górniczo-Hutniczej, na temat aktualnych problemów klimatyzowania podziemnych wyrobisk kopalnianych.

 

 

- Podczas Kongresu skupiamy się także nad problematyką zagrożeń metanowych i pożarowych w górnictwie węgla kamiennego. Musimy je skutecznie opanować. Schodzimy do coraz niższych pokładów. Kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a także „Bogdanka” to zakłady, w których warunki klimatyczne niestety się pogarszają. Sytuacja w innych kopalniach, takie jak „Szczygłowice”, „Knurów” czy „Bielszowice” również wymaga podjęcia odpowiednich prac, w celu poprawy warunków klimatycznych dla poprawienia bezpieczeństwa pracy i jej komfortu. Ta dziedzina górnictwa niestety nie wpływa na obniżenie kosztów wydobycia. Przeciwnie, stosowanie urządzeń klimatyzacji dołowej wyraźnie je podraża. Nie ma jednak innego wyjścia, w przeciwnym razie eksploatacja nie byłaby możliwa. Chcemy jednak w ramach Polskiego Kongresu Górniczego podjąć kolejną dyskusję o wszelkich możliwych rozwiązaniach mogących wpłynąć na optymalizację kosztów klimatyzowania podziemnych wyrobisk. Być może większa koncentracja wydobycia choć po części rozwiąże ten problem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.