Klimatyczne igraszki mogą nas drogo kosztować
fot: Jarosław Galusek/ARC
Dziwi mnie bardzo postawa niektórych samorządowców, blokujących eksploatację surowca. To świadczy właśnie o braku świadomości tych ludzi - zauważa prof. Barchański.
fot: Jarosław Galusek/ARC
Społeczeństwu należy tłumaczyć, że nie da się zamienić węgla na wiatraki i fotowoltaikę. Młodemu pokoleniu trzeba uświadomić, że węgiel jest naszym dobrem narodowym - podkreśla w rozmowie z Trybuną Górniczą prof. Bronisław Barchański z Katedry Ekonomiki i Zarządzania w Przemyśle Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii AGH.
Sądzi Pan, że obecna polityka energetyczno-klimatyczna Unii Europejskiej będzie powoli umierała śmiercią naturalną?
Ten scenariusz pewnie do końca nie jest możliwy, ale z pewnością polityka klimatyczna będzie się zmieniać. Poglądy na ten temat są różne. Mnie podoba się ten lansowany przez profesora Władysława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej. Otóż wysokie ceny energii w Europie będą oznaczały wyższe koszty produktów europejskich, a ponieważ ceny gazu w Stanach Zjednoczonych są bardzo niskie, w związku z tym Europa straci konkurencyjność. Pozostaną dwie możliwości: Amerykanie przypłyną tankowcami i obniżą ceny energii, podczas gdy Europa jest uwiązana długoterminowymi drogimi kontraktami. I to jest zła wiadomość. Gorsza zaś jest taka, że nie przypłyną, zostawią sobie tę tanią energię i wyprą nas z rynków światowych.
Jednak europejski kryzys doprowadził do daleko idących zmian w myśleniu o źródłach energii i być może dlatego właśnie do utraty konkurencyjności Europy nie dojdzie.
Rzeczywiście, uświadomiono sobie między innymi, że pozyskiwanie prądu z gazu i farm wiatrowych jest droższe niż z węgla. Zrobili to Niemcy, a więc największa europejska gospodarka. Dziś mają lukę w bilansie energetycznym. Zwiększyli już o około 60 procent import energii jądrowej z Francji i o 600 procent import tej samej energii z Czech. Jeśli chcą do 2022 roku zlikwidować 17 swoich elektrowni jądrowych, a ma to charakter decyzji politycznej, muszą mieć gwarancje substytutu. Zainstalowali ponadto największe moce wiatrowe ze wszystkich krajów europejskich. Budowa kolejnych farm natrafia jednak na coraz większe problemy natury ekonomicznej, technicznej i prawnej. Niemcy, choć zamierzają zamknąć swoje kopalnie węgla kamiennego do 2018 roku, nadal korzystać będą z węgla brunatnego i importować węgiel kamienny. Już obecnie sprowadzają około 60 milionów ton tego surowca i w przyszłości pewnie ten import zwiększą, poprawiając sprawność elektrowni konwencjonalnych.
Co na to powie Bruksela?
Zrobi tak, jak zechcą Niemcy. W przypadku technologii CCS tak się już stało. Niemcy gorąco wierzą, iż w 2014 roku gospodarka ruszy z miejsca, a to związane będzie z większym zużyciem energii. Pozostanie wówczas tylko zwiększenie udziału nośników pierwotnych w jej produkcji.
Tymczasem urzędnicy unijni wyraźnie pogubili się w swej klimatycznej religii.
To dobrze i źle. Dobrze, bo pewnie trochę odpuszczą, źle, ponieważ zaczynają się kombinacje, które mogą w konsekwencji przynieść kolejne straty. Komisja Parlamentu Europejskiego do Spraw Środowiska poparła 19 lutego odroczenie aukcji części pozwoleń na emisję CO2, czemu przeciwni są polscy europosłowie. Jednak wobec negatywnej opinii innej komisji stanowisko negocjacyjne Parlamentu Europejskiego może być poddane pod głosowanie plenarne. Polska od początku sprzeciwia się planowi Komisji Europejskiej w sprawie pozwoleń na emisję CO2, argumentując, że to administracyjna ingerencja w rynek. Minister środowiska Marcin Korolec przedstawił na unijnym forum analizę, która wskazuje na możliwą stratę nawet 1 miliarda euro przychodów budżetowych w latach 2013-20 na skutek zawieszenia aukcji 900 milionów pozwoleń. Działania Brukseli przywodzą na myśl rozdętą histerię dotyczącą negatywnego wpływu krów na klimat, która osiągnęła swój szczytowy punkt w roku 2006. W raporcie Komisji ONZ "Długi cień zwierząt użytkowych" stwierdzono: "Sektor zwierząt użytkowych jest głównym sprawcą odpowiedzialnym za 18 procent gazów cieplarnianych mierzonych w CO2. Jest to wartość wyższa od zagrożenia wywołanego przez środki transportu". To stwierdzenie miało doprowadzić na całym świecie do wprowadzenia swoistego "podatku od krów". Ukuto slogan "mniej mięsa - mniej gorąca", mający na celu zmniejszenie konsumpcji mięsa. Ciekaw jestem, jaki slogan wymyślony zostanie w tym roku na konferencji klimatycznej w Warszawie.
Powinniśmy zatem nadal rozwijać odnawialne źródła energii, do czego zachęca nas Unia?
To oczywiste, ale tylko lokalnie. Społeczeństwu należy tłumaczyć, że nie da się zamienić węgla na wiatraki i fotowoltaikę. Młodemu pokoleniu trzeba uświadomić, że węgiel jest naszym dobrem narodowym, które należy szanować, organizować dni otwarte w elektrowniach i kopalniach. Dziwi mnie bardzo postawa niektórych samorządowców, blokujących eksploatację surowca. To świadczy właśnie o braku świadomości tych ludzi. Jedno miejsce pracy w górnictwie generuje kolejne 4-5 miejsc w zapleczu górniczym. Nie można postawić tylko na usługi. Coś trzeba produkować. Rozwój przemysłu, potrzeba posiadania własnej energii - to powinno determinować wszelkie działania społeczno-gospodarcze.