Pewien właściciel knajpy w prowincjonalnym miasteczku miał psa, który z gośćmi grywał w pokera. Stali bywalcy to wiedzieli i nie robiło to na nich żadnego wrażenia. Lecz pewnego razu knajpę odwiedzili jacyś przyjezdni. Na widok psa grającego w karty, wprost oszaleli ze zdumienia zachwytu.
- Niechże pan go pokaże światu! W takim Las Vegas on będzie sensacją! Pan zbije na nim majątek!!!
Wykrzykiwali tak jedno przez drugie. A właściciel psa tylko pokręcił głową, machnął ręką i powiedział:
- Eeee... Chyba nic z tego... On jest bardzo kiepskim graczem. Gdy tylko dostaje dobre karty, natychmiast zaczyna merdać ogonem...
Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?
Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie.