Kielce: nie grozi nam unijny kryzys produkcji kruszyw

fot: Witold Gałązka/ARC

Prof. Wiesław Kozioł z AGH przypomniał, że kruszyw potrzebują nie tylko drogi, ale i budowy elektrowni i domów mieszkalnych

fot: Witold Gałązka/ARC

Czy grozi Polsce gwałtowny spadek produkcji kruszyw, jaki obserwuje się w Europie Zachodniej? Myślę, że nie. Po prostu mamy jeszcze w kraju za dużo do zbudowania - mówił podczas kieleckiej konferencji "200 lat państwowego górnictwa w Polsce" prof. Wiesław Kozioł z AGH, specjalista w zakresie górnictwa i geologii inżynierskiej górnictwa odkrywkowego i ochrony środowiska w górnictwie.

Prof. Kozioł - prelegent porannej sesji zwracał uwagę, że - inaczej niż w kraju - rynkowe światowe ceny kruszyw budowlanych potrafią osiągać wartości 50-60 dol. za tonę, czyli bywają nawet droższe od węgla. Podczas gdy na zachodzie Europy większość produkcji stanowią tzw. kruszywa łamane (skalne), w Polsce dominują żwirowo-piaskowe (65-70 proc.), bo wynika to z naszej specyfiki geologicznej.

- Dostrzegam kilka zagrożeń dla polskich kruszyw, a pierwszym jest z pewnością pogarszanie się ich jakości - prof. Kozioł referował wyniki swych 8-letnich badań, z których wynika, że co prawda wzrasta w wydobyciu krajowych udział piasku, ale jego jakość ze względu na przydatność w budownictwie niestety spada.

Wynika to m.in. z wyczerpywania złóż. Na przykład zasoby kruszyw w województwie opolskim wystarczą jeszcze tylko na 11 lat a w jeszcze gorszej sytuacji jest Śląsk (9 lat wydobycia).

Zdaniem profesora krajowa produkcja kruszyw żwirowo-piaskowych obniża się w ostatnich latach bardziej, niż się tego spodziewano:

- Mamy 9,5 tys. złóż z czynnymi koncesjami, ale w ponad jednej trzeciej z nich przez ostatni rok nie wydobyto ani jednej tony! - zwracał uwagę prelegent, dodając, że większość polskich kopalń wydobywa do 40 tys. t surowca rocznie a zakłady o produkcji do 100 tys. t działają właściwie wyłącznie na potrzeby lokalne.

Tylko 5 proc. polskich kopalń piasku działa na dużym ogólnokrajowym rynku.

Ostatnio Włochy, Irlandię i Portugalię nawiedził gwałtowny spadek produkcji, sięgający 60-80 proc. rok do roku.

- Jest to klęska tamtejszych producentów, pojawia się więc pytanie, czy i nasze kruszywa czeka podobny los? - pytał prof. Kozioł. - Nie! Ponieważ a szczęście mamy jeszcze dużo do zbudowania w kraju!

Okazuje się, że pod względem wielu wskaźników, które przekładają się na popyt kruszyw budowlanych, Polska zdecydowanie odstaje od państw Zachodu. Na przykład współczynnik długość dróg na kilometr kwadratowy powierzchni kraju wynosi u nas tylko 10 km (i w 2030 r. zgodnie z prognozami rządu ma wzrosnąć do 15 km). Tymczasem w Niemczech 33-36 km, a w Austrii i Włoszech ponad dwukrotnie więcej niż w Polsce.

Kruszyw potrzebują nie tylko drogi, ale i budowy elektrowni i domów mieszkalnych.

- Na tysiąc mieszkańców mamy w kraju 360 mieszkań. Większy wskaźnik ma w tym zakresie nawet Rosja! - akcentował prelegent, dodając, że na szczęście w przypadku kruszyw import nie stanowi dla polskich kopalń żadnego zagrożenia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Obniżą VAT na elektryki? Decyzja już niebawem

Komisja Europejska może umożliwić państwom członkowskim obniżenie podatku VAT na samochody elektryczne. Plan w tej sprawie ma być znany jeszcze w tym tygodniu. 

Burze sparaliżowały Śląskie. Najgorzej w Raciborzu

Po ulewach, w środę, 15 lipca, do godz. 14 strażacy interweniowali  już ponad 150 razy. Ewakuowano dwa obozy harcerskie. Na drogach i kolei doszło do utrudnień. Trwa usuwanie skutków ulew. 

Bolesta: Polska organizuje koalicję w UE w sprawie dobrowolności ETS2

Jeszcze w tym tygodniu Polska zaprezentuje kolejny list dużej grupy państw nawołujący do pragmatycznej rewizji EU ETS i powrotu do rozmowy o zasadności ETS2 - przekazał PAP Biznes wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta.

Rosyjskie rafinerie pod obstrzałem. Ukraina nie odpuszcza. Kryzys narasta