Kiedy węgiel jest zły, a kiedy trzeba się z nim przeprosić?
- Tylko i wyłącznie dzięki temu, że mamy rodziny węgiel i energetykę opartą o węgiel, jesteśmy bezpieczni energetycznie. To dobro jest kompletnie niebrane pod uwagę, niedoceniane i w ogóle się o tym nie mówi – podkreśla Janusz Olszowski, prezes GIPH.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Panel dyskusyjny zatytułowany „Czy węgiel naprawdę jest taki zły?” raz jeszcze potwierdził duże znaczenie węgla w rodzimej energetyce.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
- Tylko i wyłącznie dzięki temu, że mamy rodziny węgiel i energetykę opartą o węgiel, jesteśmy bezpieczni energetycznie. To dobro jest kompletnie niebrane pod uwagę, niedoceniane i w ogóle się o tym nie mówi – podkreśla Janusz Olszowski, prezes GIPH.
- W ciągu 25 lat górnictwo odprowadziło do budżetu państwa ponad 152 mld zł z tytułu różnego rodzaju danin publiczno-prawnego. Otrzymało 36,7 mld zł pomocy. Na problem górnictwa należy spojrzeć równie z takiego punktu widzenia – przekonywał podczas odbywającej się w Szczyrku 27. Międzynarodowej Konferencji KOMTECH Janusz Olszowski.
Prezes Górniczej izby Przemysłowo-Handlowej otworzył towarzyszący konferencji panel dyskusyjny zatytułowany „Czy węgiel naprawdę jest taki zły?”
- Tylko i wyłącznie dzięki temu, że mamy rodziny węgiel i energetykę opartą o węgiel, jesteśmy bezpieczni energetycznie. To dobro jest kompletnie niebrane pod uwagę, niedoceniane i w ogóle się o tym nie mówi – podkreślił Janusz Olszowski.
Przywołał też szacunkowe wyliczenia Ministerstwa Energii, według których dzień blekautu w Polsce wart jest ok. 40 mld zł.
- W lutym ubiegłego roku mieliśmy blackout na Półwyspie Iberyjskim, który powstał tylko dlatego, że niestabilne były odnawialne źródła energii. Komisja Europejska miała zbadać przyczyny tego zdarzenia. Do dziś nie ma żadnego komunikatu. Tymczasem jeden z banków oszacował, że sama tylko Hiszpania w ciągu doby straciła 300 mln euro w wyniku wyłączeń prądu. Brak energii elektrycznej, które to zagrożenie mało kto bierze pod uwagę, generuje potworne koszty – wskazał prezes GIPH.
Import jest większy
Rodzimego węgla na rynku brakuje. Mirosław Skibski, dyrektor katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, przyznał że w ciągu dziewięciu minionych miesięcy sprowadzono po Polski 5,9 mln ton surowca.
- Import jest większy niż w relatywnym okresie roku ubiegłego, ale ja tu dostrzegam także efekt pewnej paniki na rynku. Komunikaty podawane w mediach mówią o tym, że węgla zabraknie, że węgla jest za mało. W tym obrazie brakuje mi zdecydowanie przekazu górniczego, że górnictwo zapewni ten węgiel. Górnictwo musi tą pracę wykonać, aby pokazać rzeczywistą prawdę taką, jaka ona jest. Niestety, branża nie potrafi się w takich sytuacjach bronić i na tym polega jaj słabość – tłumaczył Mirosław Skibski.
Na pytanie o to czy węgiel rzeczywiście jest zły zdecydowanie odpowiedział Dawid Gruszczyk, wiceprezes zarządu Famuru.
- Dzisiaj nikomu nie przeszkadza importować energię elektryczną za zachodnią granicę, produkowaną głównie z węgla. Kiedy na północy brakuje wiatru, brakuje energii z OZE, też nikomu nie przeszkadza importować prąd z Polski. Właśnie ten prąd produkowany z węgla. I wtedy nagle wszyscy przepraszają się z węglem. Lecz, gdy już zaczyna wiać wiatr i świecić słońce, to nagle ten węgiel nagle staje się brudny i niekorzystny dla środowiska – wskazał.
Takie podejście nazwał dwulicowym i obłudnym, które następnie jest przenoszone do mediów i odbija się na górnictwie.
- W konsekwencji górnictwo na tym najbardziej cierpi. Niewiele osób jest świadomych tego, co się wydarzy w sytuacji, kiedy węgla faktycznie braknie. Bo import też jest dobry w sytuacji, kiedy mamy ten węgiel. Trzy lata temu, po wybuchu wojny w Ukrainie, nagle się okazało, że węgla brakuje i ten z importu zaczął kosztować wielokrotnie więcej. Rachunek ekonomiczny powinien być liczony tylko w kontekście stabilności i pewności dostaw, ponieważ to jest krwioobieg każdej gospodarki. Cena energii elektrycznej i dostępność do energii są kwestiami krytycznymi. W zeszłym roku firmy w Niemczech, które konsumują znacznej ilości energii elektrycznej, gazu, otrzymały informację, że jeżeli sytuacja się nie zmieni będą wyłączenia. Uratowała ich tylko pogoda. Dlatego przychylam do słów prezesa Janusza Olszowskiego – znaczył Dawid Gruszczyk.
Nie tylko koszty, ale i potencjał
Na koniec padło pytanie o sprawy związane z restrukturyzacją terenów pogórniczych. Nie od dziś wiadomo, że szkody górnicze, także te po nieczynnych już kopalniach, spędzają sen z powiek samorządów i mieszkańców gmin. Zdaniem Jarosława Wieszołka, prezesa zarządu Spółki Restrukturyzacji Kopalń, i na te kwestie spojrzeć trzeba z dwóch stron.
- To nie są tylko koszty, ale też potencjał, jaki płynie z terenów poprzemysłowych. Przez ostatnie dwa lata, jak dane mi było zajmować się restrukturyzacją majątkową, udało się doprowadzić do sytuacji, w której aktywa SRK, niewątpliwie pogórnicze, stały się dźwignią rozwoju regionu. I nie jest to tylko i wyłącznie slogan na potrzeby medialne, ale żywy przykład procesów transformacyjnych, oparty na faktach. Przez ten czas pomniejszyliśmy stan swojego posiadania, jeżeli chodzi o aktywa takie jak nieruchomości, o jedną czwartą i zostały one nabyte bądź przez inwestorów prywatnych, bądź trafiły do gmin górniczych. Stały się podstawą inwestycji. W zakresie naszych aktywów nie jest tak, że one mają wartość kolekcjonerską i trafiają do portfela po to, żeby czekać na lepsze czasy u inwestorów. Te inwestycje, które są planowane, są inwestycjami na naszych gruntach i są zgodne bądź z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, bądź z programami pomocowymi – przypomniał prezes SRK.
27. Międzynarodowa Konferencja KOMTECH odbywa się w dniach 4-6 listopada br. w Szczyrku. Jej celem jest prezentacja najnowszych osiągnięć naukowych, badawczych i technicznych w dziedzinie nowoczesnego górnictwa, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień bezpieczeństwa pracy i ochrony zdrowia, wymiana wiedzy i doświadczeń w zakresie wykorzystania innowacyjnych technik i technologii jak i rozwiązań zielonych, praktycznych dla biznesu i mieszkańców Śląska.