Górnictwo: Większość wniosków została przez kopalnię uznana na podstawie opinii ekspertów

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Ministerstwo Przemysłu to swego rodzaju synonim Ministerstwa Gospodarki, ale nie tylko synonim, ale także merytoryka która za tym idzie, odpowiedzialność i kompetencje

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zgodnie z prawem za szkodę wywołaną ruchem zakładu górniczego odpowiada przedsiębiorca, który taki ruch zakładu górniczego prowadził. W pierwszej kolejności należy zgłosić szkodę przedsiębiorcy górniczemu, którego działalność doprowadziła do jej powstania. Ustawa nakłada na poszkodowanych obowiązek podjęcia próby ugodowego zakończenia sporu z przedsiębiorcą górniczym i dopiero w razie braku porozumienia, możliwe jest skuteczne wytoczenie powództwa sądowego. Przedsiębiorca powinien w ciągu 30 dni rozpoznać zgłoszenie poszkodowanego. Postępowaniem przedsądowym w sprawie likwidacji szkód górniczych zajmuje się w praktyce administracja kopalni, której działalności dotyczy zgłoszona szkoda.

Niestety, postępowanie sanacyjne, którym została objęta kopalnia Silesia, uniemożliwia wypłaty odszkodowań. O wyjaśnienie poprosiliśmy Marcina Sutkowskiego, głównego akcjonariusza Bumechu, do którego należy Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia.

- Jest dużo wniosków o szkody górnicze. Większość z nich została przez kopalnię uznana na podstawie opinii ekspertów, podpisano stosowne porozumienia. Płaciliśmy za szkody, jednakże w stopniu niewystarczającym w miarę pogarszania się sytuacji rynkowej. Od dnia otwarcia postępowania sanacyjnego nie możemy dokonywać płatności za szkody powstałe przed dniem jego otwarcia, ponieważ stanowią one wierzytelności układowe z mocy prawa i ich regulowanie jest niedopuszczalne. Dopiero zatwierdzenie przez sąd sposobu rozliczeń i spłaty wierzycieli określi procedurę likwidacji szkód i wypłaty rekompensat – tłumaczy udziałowiec.

- Zgodnie z przepisami prawa restrukturyzacyjnego, otwarcie postępowania sanacyjnego wstrzymuje zapłatę długów do czasu zawarcia i zatwierdzenia przez sąd układu z wierzycielami. Niestety roszczenia mieszkańców Goczałkowic również trafią do układu. Jest to dla nich wielki problem, a dla nas wyrzut sumienia. Mieszkańcy Goczałkowic znaleźli się w tej sytuacji w sposób niezawiniony. W pełni zgadzamy się, że należne i uzgodnione przez rzeczoznawców szkody, wyrządzone przez kopalnię, należy mieszkańcom usunąć lub zrekompensować (zapłacić odszkodowanie). Nieszczęściem polskich gmin jest jedynie to, że wydawano pozwolenia na budowę, na terenach górniczych, często bez nakazu niezbędnych zabezpieczeń, realizowanych na koszt kopalń. W pełni zgadzamy się ze stanowiskiem wójt gminy Goczałkowice-Zdrój w zakresie zgłoszonych poprawek do nowelizacji Ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w komisji sejmowej. Niestety m.in. w związku z nierównym traktowaniem podmiotów, nasza spółka znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, uniemożliwiającej ich bieżącą realizację. W przypadku włączenia PG Silesia do systemu wsparcia, przewidzianego w Ustawie (o funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego), najpewniej ustaną przesłanki prowadzenia sanacji i będzie można przywrócić wypłacanie zobowiązań wobec poszkodowanych mieszkańców za szkody górnicze – podsumowuje Marcin Sutkowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.