KHW: Przeszło 2,2 mln złotych unijnego dofinansowania do instalacji przeróbki skały płonnej
Kilka dni temu Katowicki Holding Węglowy zawarł umowę z Górnośląską Agencją Rozwoju Regionalnego, na mocy której do górniczej firmy trafi 2215 tys. zł unijnego dofinansowania do budowy w kopalni „Wujek” instalacji przeróbki skały płonnej na certyfikowane kruszywa. Lada dzień ma natomiast dojść do podpisania umowy z wyłonionym w przetargu wykonawcą inwestycji, tj. Łęczyckimi Zakładami Górniczymi „Łęczyca”. W dwanaście miesięcy od tego momentu dotychczasowy odpad stanie się produktem handlowym i źródłem przychodów spółki.
Kopalnia „Wujek”, obok węgla, na dobę wydobywa też około 1,5 tys. ton skały płonnej. Ten odpad – część już dotąd, po skruszeniu, trafiała z powrotem pod ziemię jako składnik podsadzki hydraulicznej – odbiera z zakładu do gospodarczego wykorzystania kilka firm usługowych. Usługa, oczywiście, kosztuje. Koszt zagospodarowania odpadu poza kopalnią wynosi w granicach 7–10 złotych za tonę.
Zachęcające badania
– Już przed 2 laty – właśnie z myślą o ograniczeniu kosztów produkcji – kamień z „Wujka” skierowaliśmy do wstępnych badań w warszawskim Instytucie Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego. Wówczas został poddany badaniom nie tylko w skali laboratoryjnej, ale i w warunkach instalacji przemysłowej. Wnioski opracowania były nadzwyczaj zachęcające. W ocenie instytutu kamień z tej kopalni spełnia wszelkie właściwości kruszyw budowlanych i to do wielorakiego zastosowania. Jest więc zdatny nie tylko dla budownictwa drogowego, lecz również ogólnego oraz inżynierii budowlanej. Opracowanie było zatem podpowiedzią samej inwestycji w linię przeróbki oraz późniejszych kierunków przeznaczenia gotowego już produktu – ilustruje dotychczasowy bieg rzeczy Grzegorz Falkus, inżynier ds. przeróbki węgla i jakości produkcji w KHW.
Do budowy linii technologicznej przeróbki skały płonnej pretendowało w postępowaniu przetargowym 5 firm. Łęczyckie Zakłady Górnicze „Łęczyca” zaoferowały najniższą cenę, czyli 6150 tys. zł. I taka widnieje w oczekującym na podpis wykonawcy projekcie ostatecznej umowy. Zwieńczone przed kilkoma dniami sukcesem zabiegi o unijne dofinansowanie inwestycji kwotą 2215 tys. zł czynią ją jeszcze atrakcyjniejszą.
– Budowa instalacji była w firmie przesądzona nawet w przypadku fiaska starań o dotację. Pierwotnie zwrot nakładów szacowano na mniej więcej trzy lata. W nowych okolicznościach ów zwrot będzie zapewne odpowiednio szybszy – prognozuje inż. Falkus.
W rok od podpisu
Do łęczyckiej firmy będzie należała całość przedsięwzięcia, począwszy od fazy projektowania, przeprowadzenia uzgo-dnień środowiskowych i uzyskania pozwoleń na budowę, poprzez zakup i dostawy urządzeń oraz wzniesienie obiektu, po uzyskanie certyfikatów przeznaczenia finalnych produktów. Na wszystko będzie miała 12 miesięcy. Później, po dwustopniowym kruszeniu, z linii będą spływały cztery frakcje jednolitych kruszyw. Każdy z tych produktów, przed umieszczeniem ich w ofercie handlowej, musi mieć odrębny certyfikat.
Decyzję o przystąpieniu do inwestycji poprzedziło badanie rynku, które potwierdziło, że na kruszywa ze skały płonnej znajdą się kupcy. Obecne ożywienie w budownictwie drogowym i infrastrukturalnym powoduje, że kruszywa drożeją, co tym bardziej pozwala liczyć na rosnący na nie popyt. Dlatego nie jest wykluczone, że – po możliwej rozbudowie „wujkowej” instalacji – przeróbce kamienia odpadowego w dalszej kolejności byłby poddawany także ten z innych kopalń KHW. Przejście od kłopotliwego odpadu do towaru rynkowego oznacza bowiem zastąpienie kosztów przychodami.