KHW: Perspektywa w ludziach i znakomitym produkcie

fot: Jarosław Galusek

W powitalnym wystąpieniu wiceprezes zarządu KHW, Roman Łój, oprócz retrospekcji z tegorocznej działalności firmy, mówił też o jej perspektywach

fot: Jarosław Galusek

W Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego trwa uroczysta akademia barbórkowa Katowickiego Holdingu Węglowego. Widownię wypełnili przedstawiciele załóg kopalń tej firmy oraz - witani w teatralnym foyer przez członków zarządu - liczni goście.

W powitalnym wystąpieniu wiceprezes zarządu KHW, Roman Łój, oprócz retrospekcji z tegorocznej działalności firmy, mówił też o jej perspektywach. Obok innych atutów spółki, jakie będą ważyły na tej przyszłości, wskazał m. in. na doskonałą załogę i znakomity produkt.

Zgodnie z barbórkowym obyczajem, najbardziej podniosłym momentem trwającej uroczystości jest honorowanie zacnych pracowników firmy. W pierwszej kolejności 19 spośród nich wyróżniono złotymi, srebrnymi i brązowymi Medalami za Długoletnią Służbę.

W dalszym ciągu uroczystości spodziewane jest wręczenie przedstawicielom zarządu KHW oraz kopalń „Murcki-Staszic”, „Mysłowice-Wesoła”, „Wieczorek” i „Wujek” certyfikatów zintegrowanego systemu zarządzania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.