KHW ma nowy zarząd

Rada nadzorcza Katowickiego Holdingu Węglowego wybrała zarząd spółki na VII kadencję – poinformował we wtorek rano portal nettg.pl Wojciech Jaros, kierownik zespołu komunikacji korporacyjnej KHW.

  

Decyzja podjęta została 28 czerwca. Na stanowisku prezesa pozostał Stanisław Gajos, wiceprezesem ds. produkcji mianowano Wojciecha Zasadniego, za finanse odpowiadać będzie Artur Trzeciakowski, za relacje handlowo-rynkowe Roman Łój, a wiceprezesem ds. pracy jest Waldemar Mróz.

 

Stanisław Gajos, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej, funkcję prezesa zarządu KHW sprawuje nieprzerwanie od 2003 roku. Jego cała zawodowa droga związana jest z Katowickim Holdingiem Węglowym. Wojciech Zasadni, dr nauk technicznych, sprawował ostatnio funkcję dyrektora Centrum Północ w Kompanii Węglowej. Absolwent Akademii Ekonomicznej w Katowicach Artur Trzeciakowski wiceprezesem KHW ds. ekonomiki i finansów jest od 1 września 2009. Wcześniej pełnił między innymi funkcje prezesa ZM Bumar-Łabędy w Gliwicach i prezesa Stoczni Szczecińskiej Nowej. Praktykę w zarządzie holdingu mają za sobą także Roman Łój, ostatnio prezes Katowickiego Węgla oraz Waldemar Mróz, wybrany przez załogę na stanowisko wiceprezesa ds. pracy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.