KHW: Kadrowcy wciąż mają komfort wyboru pracowników
W końcu 2007 r. zakłady grupy zatrudniały łącznie 21 180 osób. Pod koniec ubiegłego roku – mniej więcej (w ostatnich dniach grudnia brakowało jeszcze precyzyjnych danych) 21 700 osób. Zatem w kopalniach spółki pracę świadczyło o około 500 osób więcej, niż rok wcześniej.
Skala przyjęć w minionych 12 miesiącach była w rzeczywistości zdecydowanie większa ponad tę pięćsetkę. W 2008 r. firma zaangażowała około 2700 pracowników. W tym czasie – i stąd różnica – z kopalń grupy odeszło około 2200 osób. Można się spodziewać, że przez najbliższe siedem lat rok w rok górnicza firma będzie przyjmowała do pracy 1500–1600 osób.
Kopalnia wciąż atrakcyjna
W kontekście zmian kadrowych z ubiegłego i poprzednich lat Piotr Ostaszewski, kierownik Zespołu Polityki Zatrudnieniowej w Katowickim Holdingu Węglowym SA zwraca uwagę na dwa istotnie zjawiska.
– Dotąd dominującą grupą spośród odchodzących z pracy byli ci, którzy nabyli uprawnienia emerytalne. W ubiegłym roku było podobnie. Na emerytury odeszło aż 70 proc. z 2200 zwolnionych. Zarazem pojawiła się jednak nowa – przedtem zupełnie marginalna – grupa osób, które rozstały się z zakładami spółki „na własną prośbę”. Myślę o tych, którzy w pewnym momencie swojej zawodowej kariery po prostu postanowili zrezygnować z pracy w kopalni, uznając, że swoje dalsze zawodowe aspiracje w atrakcyjniejszy sposób zdołają realizować poza górnictwem – tłumaczy tę odmienność Ostaszewski.
Spostrzeżenie drugie: na rynku pracy nadal jest więcej pretendentów do podejmowania zajęć w kopalniach od liczby realnych wakatów. To zaś powoduje, że dyrektorzy „pracowniczy” wciąż mają komfort przebierania. Wybierają zatem osoby – co oczywiste, głównie mężczyzn – w wieku do 35 lat, legitymujące się wyższym i średnim wykształceniem technicznym. Na tymże rynku nie ma na ogół kłopotów ze znalezieniem elektroników i elektryków. Zdecydowanie trudniej jest już z mechanikami. W szczególnej cenie są natomiast, nadzwyczaj pożądane, kwalifikacje... budowlane i strzelnicze. Dlatego kryterium wieku nie jest przesądzającym atutem w polityce przyjęć.
– Jesteśmy elastyczni. Wiekowy limit 35 lat nie jest więc nieprzekraczalnym progiem dla osoby ubiegającej się o pracę, która posiada szczególne, pożądane w kopalniach firmy, kwalifikacje. A już zwłaszcza, jeśli ma referencje i górnicze doświadczenie – wyjaśnia Ostaszewski.
Elastyczne podejście
Preferowanie mężczyzn w wieku do 35 lat ma swoje uzasadnienie. Po kilkunastu latach zatrudnieniowej restrukturyzacji, kiedy ruch kadrowy ograniczał się w gruncie rzeczy wyłącznie do przemieszczeń pracowników w obrębie zakładów grupy, nadeszła najwyższa pora na odmłodzenie załogi firmy. Pomału już zaczynają być widoczne skutki trwających od trzech lat przyjęć.
– Pod koniec 2004 r. w grupie pracowników w wieku do 30 lat zatrudnialiśmy około 1600 osób, stanowiących niespełna 7 proc. całości załogi. Obecnie – ponad 3300 osób, czyli już mniej więcej 17 proc. Mamy zatem do czynienia z zauważalnym odmłodzeniem kadry. W tymże 2004 r. w grupie 40–45 lat, a więc pracowników, dobiegających wieku emerytalnego, było 6600 osób, tj. 28 proc. ogółu. W tej chwili – 5306 osób, zatem około 25 proc. – zestawia Ostaszewski, dodając, iż porównanie to należy traktować jako początek tego procesu.
Grupą specjalnego traktowania wśród nowo przyjmowanych są absolwenci pięciu szkół średnich, z którymi holding zawarł umowy o kształcenie. Na mocy tych porozumień – o ile na koniec nauki pomyślnie zdadzą egzamin zawodowy – mają oni gwarancję zatrudnienia w zakładach KGK. W ubiegłym roku ten zastrzyk absolwentów wyniósł 80 osób z przygotowaniem do uprawiania górniczych zawodów w rozmaitych specjalnościach. W tym roku ma już sięgnąć około 300 osób. W następnych – w zależności od powodzenia rekrutacji – ma być jeszcze bardziej odczuwalny.
System zawodowej adaptacji
Ale także w odniesieniu do nowo przyjmowanych z tzw. rynku pracy firma realizuje rozbudowany system zawodowej adaptacji.
– Ten proces został rozciągnięty na pół roku. Najogólniej rzecz ujmując, chodzi w nim o to, aby w tym czasie każdy z nowo przyjętych mógł liczyć na pomoc i życzliwe wsparcie swojego opiekuna ds. adaptacji, by pod jego okiem „miękko” został wprowadzony do pracy w kopalni. Rolą takiego instruktora jest przy tym zbadanie silnych i słabych stron nowego pracownika i dobranie najodpowiedniejszego dlań zajęcia, stosownie do jego indywidualnych możliwości – wyjaśnia Piotr Ostaszewski.