KGHM: Związkowiec uratował strategię firmy

Niewiele brakowało, aby wstępna wizja firmy, którą od niedawna kieruje Mirosław Krutin, nie została przyjęta przez obradującą w poniedziałek radę nadzorczą miedziowego giganta. Gdyby nie wsparcie jednego ze związkowców, rada nie przyjęłaby kierunków działalności konglomeratu - napisał \"Puls Biznesu\".

 

Wyniki głosowania są zaskakujące. Z informacji „PB”, potwierdzonych w dwóch niezależnych źródłach zbliżonych do spółki, wynika, że pomysły zarządu poparło pięciu członków rady, trzech głosowało przeciw, a jedna osoba się wstrzymała. Gdyby jeszcze jedna osoba była przeciw, założenia do strategii nie przeszłyby próby głosowania.

 

Jak się dowiedział \"Puls Biznesu\", pomysły zarządu nieoczekiwanie poparł jeden z przedstawicieli załogi w radzie. Według naszych informatorów, był to Leszek Hajdacki, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM).

 

Co ciekawe, Ryszard Kurek, kolega Hajdackiego z tej samej organizacji związkowej, głosował przeciw. Pikatenterii sprawie dodaje fakt, że miedziowym związkiem kieruje Ryszard Zbrzyzny, poseł, członek SLD, który nie darzy nowego zarządu nadmierną sympatią. Ostatnio Zbrzyzny zapowiadał, że związek zaostrzy spór o podwyżki dla 17,5 tys. pracowników koncernu. Tym bardziej dziwi fakt, że członek tej organizacji wyciągnął rękę do nowego prezesa. A przecież dotąd przedstawiciele ZZPPM w radzie nadzorczej prezentowali jednolity front i zajmowali podczas obrad takie samo stanowisko.

 

Równie zaskakująca jest to, że niejednolite stanowisko w kwestii koncepcji zarządu prezentowali członkowie rady z ramienia skarbu państwa. Jak wynika ze statystyki głosowania, jeden z nich nie poparł zarządu, a jeden się wstrzymał.

 

Nie sposób powiedzieć, który z członków nie poparł prezesa. Po KGHM krążą plotki, że nie ma chemii między prezesem a przewodniczącym Markiem Trawińskim. Według jednego ze źródeł, ten ostatni miał się wstrzymać od głosu. Nie udało nam się tego potwierdzić.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Dlaczego likwidacja kopalń tyle kosztuje? I co się wydarzyło w kopalni Śląsk?

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o akcji ratunkowej w kopalni Śląsk i kosztach likwidacji zakładów górniczych. Ale w 32 numerze „Trybuny Górniczej” z 14 sierpnia 1996 r. znalazło się i wiele innych interesujących tematów.

W tej górniczej spółce poniedziałek 17 sierpnia będzie dniem wolnym od pracy

W Spółce Restrukturyzacji Kopalń najbliższy poniedziałek będzie dniem wolnym od pracy.

Górnicy z tej kopalni zepchnięci na margines i rozczarowani. „Czy uda się dotrwać do emerytury?”

LW Bogdanka ma coraz więcej trudności z konkurowaniem z dotowanym śląskim węglem