KGHM: Związki nie chcą prezesa z konkursu
KGHM jest jednym z największych producentów miedzi na świecie. Notowana na giełdach w Warszawie i Londynie spółka zatrudnia ok. 17 tys. osób (razem ze spółkami zależnymi ma ma 35 tys. pracowników).
- To całe gadanie o konkursach, które mają odpolitycznić spółki, to mydlenie oczu - ocenia Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności. - Prezesa KGHM powinien wskazywać minister skarbu, tak jak do tej pory. Przynajmniej było wiadomo, kto za tę nominację odpowiada.
Karty w spółce rozdaje Skarb Państwa, który jest największym akcjonariuszem i posiada 41 proc. akcji. Minister skarbu obsadza sześciu na dziewięciu członków rady nadzorczej. Trzech pozostałych rekomenduje załoga.
Związkowcy od początku mieli zastrzeżenia do konkursu. Twierdzili, że został ustawiony pod konkretną osobę. Jaką? Nie chcieli ujawnić. Zarzucali ministrowi dyskryminowanie pracowników KGHM, bo rada zażądała od kandydatów na prezesa oświadczeń, że nie są zatrudnieni w grupie kapitałowej.
Związkowcy chcieli spotkać się z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem (PO), żeby porozmawiać o konkursie. Jednak minister stwierdził, że spotka się z przedstawicielami załogi w radzie dopiero po rozstrzygnięciu konkursu.
Szef rady nadzorczej KGHM Marek Trawiński powiedział nam, że prezes KGHM zostanie wybrany dziś lub jutro. Minister skarbu dał radzie czas do 20 kwietnia.