KGHM zadecydował o likwidacji spółki zależnej

KGHM Polska Miedź SA złożył dziś (6 lipca) do sądu wniosek o likwidacje spółki pośrednio zależnej Fadroma Serwis Remonty Sp. z.o.o. z siedzibą w Polkowicach - dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez miedziowy koncern.

Decyzja o likwidacji przedsiębiorstwa została podjęta w dniu wczorajszym (5 lipca) przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników.

Wniosek został złożony do Sądu Rejonowego dla Wrocławia Fabrycznej IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego.

DFM Zanam-Legmet Sp. z o.o. (spółka pośrednio zależna od KGHM) jako posiadacz ponad 98 proc. w likwidowany przedsiębiorstwie postanowiła wzmocnić swój potencjał serwisowy poprzez przejęcie pracowników Fadroma Serwis Remonty.

Działania likwidacyjne i przejmowanie załogi stanowią element restrukturyzacji i porządkowania grupy kapitałowej i zwiększenia potencjału serwisowego DFM Zanam-Legmet.

 

Fadroma-Serwis-Remonty Spółka z o.o. została powołana w 1997 roku na bazie zaplecza technicznego Zakładu Remontów i Serwisu Fabryki Maszyn Budowlanych Fadroma SA w ramach jej restrukturyzacji.


U podłoża takiej decyzji była chęć stworzenia aktywnej firmy, zdolnej do funkcjonowania w warunkach zaostrzającej się konkurencji na rynku usług serwisowych zarówno w obszarze maszyn budowlanych jak i kopalnianych (górniczych).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.