KGHM testuje kombajn od Sandvika

Ekspolatacja zloza polkowice kghm pl

fot: kghm.pl

Związki w Polskiej Miedzi mogą wywierać presję na zarząd, jeśli wystąpią w porozumieniu

fot: kghm.pl

W Lubinie trwają testy kombajnu szwedzkiej firmy Sandvik – poinformował portal parkiet.com. Jeśli sprzęt się sprawdzi to być może zmieni się sposób eksploatacji miedzi w zakładach należących do KGHM Polska Miedź SA.

 

Kombajn, warty kilkanaście milionów złotych, obecnie jest w fazie rozruchu w kopalni Lubin. Będzie tam sprawdzany przez najbliższe kilka tygodni. Jeśli nowa technologia się sprawdzi to może wpłynąć na zwiększenie efektywności wydobycia miedzi.

 

Wprowadzanie urabianie mechanicznego, czyli z wykorzystaniem kombajnu, to jeden z celów zarządu KGHM, który jest zapisany w strategii spółki. Obecnie miedź wydobywana jest metodą tradycyjną, która polega na umieszczaniu w górotworze ładunków wybuchowych. Skruszone skały są później transportowane na górę. Z każdej tony wywiezionego materiału uzyskuje się średnio około 2 proc. miedzi.

 

Zastosowanie kombajnu stwarza szansę na to, aby transportowany na górę urobek był czystszy – zawierałby mniej kamienia. Dzięki temu możliwe byłoby uzyskiwanie więcej czystej miedzi.

 

KGHM i Sandvik póki co nie zdradzają żadnych szczegółów związanych z prowadzonymi testami.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.