KGHM: Szyb SW-4 zgłębiony do połowy

Sw4 kghm

fot: KGHM

W kopalni Polkowice-Sieroszowice pracownicy PeBeKa osiągnęli głębokość 659,1m przy głębieniu nowego szybu SW-4

fot: KGHM

659 metrów ma już szyb kopalni „Polkowice-Sieroszowice”, głębiony przez firmę Rebeka – dowiedział się portal nettg.pl z komunikatu prasowego koncernu. Prace przebiegają zgodnie z harmonogramem. Docelowa głębokość szybu ma wynosić 1244 m, a średnica 7,5 m. Szyb będzie pełnić funkcję szybu wentylacyjnego, wdechowego.

 

 

Budowa szybu SW-4 kopalni „Polkowice-Sieroszowice”, niezbędnego do uruchomienia wydobycia w obszarze określanym jako Głogów Głęboki Przemysłowy, jest strategiczną inwestycją dla KGHM. Prace rozpoczęły się na przełomie czerwca i lipca 2008 roku. Głębienie szybu prowadzone było za pomocą specjalnej metody polegającej na zamrożeniu górotworu do głębokości 650 m. W tym celu odwiercone zostały otwory mrożeniowe i wybudowana stacja specjalnych agregatów.

 

Ta metoda nie będzie stosowana na większej głębokości. Kolejnym zagrożeniem, z jakim uporać się muszą budowniczowie szybu jest zagrożenie wodne. W tym celu zastosowano nowatorski, specjalny system odwadniania. Polega on na wykorzystaniu wcześniej odwierconego otworu mrożeniowego, jako otworu odwadniającego. Najważniejszym elementem głębienia i budowy szybu SW-4 będzie zbicie, czyli połączenie wyrobiska pionowego z wyrobiskami poziomymi. Po zbiciu pozostanie wykonanie wlotów podszybia i wyposażenie szybu. Zbicie szybu ma nastąpić pod koniec 2012 roku.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.