KGHM: Okradali dzieci górników
Związkowcy z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Dołowych przy KGHM, którzy zorganizowali ten proceder, dzielili pieniądze pomiędzy siebie. Połowę kwoty zabierał przewodniczący Jan M., mózg operacji. Według wyliczeń prokuratury w latach 2000-2004 wyłudził w ten sposób 50.370 zł - napisała \"Gazeta Wrocławska\".
Sprawę ujawnił w 2004 r. Marek B. - bliski współpracownik Jana M., były członek zarządu KZZPD. Gdy za absencję chorobową został zwolniony z pracy, a byli koledzy odwrócili się od niego, opowiedział działaczom innych związków o wyłudzeniach. Wywołał burzę. W miedziowym koncernie pojawiły się ulotki, wzywające przewodniczącego KZZPD do oddania pieniędzy, a prokuratura wszczęła śledztwo. Śledczy odkryli, że Jan M. ma na sumieniu także drobniejsze grzeszki.: podrabianie podpisów, by pobrać 600 zł zaliczki na wyjazd służbowy, wyłudzenie 813 zł za zwolnienie i 1080 zł za lewe zlecenie.
W lutym 2006 r. M. na prawie trzy miesiące trafił do aresztu. Wyszedł dzięki osobistym poręczeniom ówczesnego posła PO Piotra Cybulskiego i ówczesnego senatora PO Tadeusza Maćkały (obecnie dyrektora pracowniczego kopalni Polkowice-Sieroszowice). Tak udało mu się ochronić pracę i stanowisko, bo gdyby spędził za kratami jeszcze 9 dni, automatycznie dostałby dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Tymczasem wciąż szefuje KZZPD. Ale działacze innych związków zawodowych traktują go jak czarną owcę. Uważają, że zhańbił ruch związkowy. Piotr Trempała, przewodniczący konkurencyjnego Związku Zawodowego Pracowników Dołowych, dziwi się, że władze KGHM potraktowały Jana M. tak tolerancyjnie.
- W kopalni górnikom wręcza się dyscyplinarkę za wyniesienie paczki rękawic czy kilku butelek wody, a tu ukradziono kilkadziesiąt tysięcy złotych i nic - komentuje na łamach \"Gazety Wrocławskiej\".
Jan M. oraz kilkanaście innych osób odpowie w procesie, który rozpocznie się za kilka dni. Niektórzy oskarżeni stawali już wcześniej przed sądem za fałszowanie dokumentacji związkowej.
W marcu 2007 r. sąd uznał ich winę, ale odstąpił od wymierzenia kary i warunkowo umorzył postępowanie, kwalifikując skutki tych działań jako \"występek niewielkiej wagi\". Gdyby doszło do skazania Jana M. za wyłudzenia pieniędzy na fikcyjne kolonie, także tamta umorzona sprawa może zostać wznowiona - podała \"Gazeta Wrocławska\".