- Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem UE odnotowującym pozytywny wzrost gospodarczy - pisze KE w analizie, podkreślając silną odporność Polski na kryzys.
Rewizję swoich prognoz KE tłumaczy lepszymi niż oczekiwane wynikami za pierwsza połowę 2009 r.: w pierwszym i drugim kwartale w ujęciu kwartał do kwartału PKB wzrósł odpowiednio 0,3 i 0,5 proc. W trzecim kwartale KE prognozuje wzrost 0,1 proc., zaś w czwartym - 0 proc.
Unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia przyznał, że wcześniejsze prognozy dotyczące Polski były zbyt pesymistyczne.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że dane dotyczące polskiego PKB są lepsze niż poprzednie. Mieliśmy dyskusję z rządem i rząd mówił, że nasze prognozy są zbyt pesymistyczne. Mówiąc to minister (finansów Jacek Rostowski) miał rację. My mówiliśmy ministrowi: pańskie prognozy są zbyt optymistyczne! My także mieliśmy rację i teraz jesteśmy gdzieś pośrodku. Za poprawą prognozowanego PKB nie idzie jasna poprawa sytuacji finansów publicznych. Będziemy się uważnie przyglądać przygotowywanemu budżetowi na rok 2010 - powiedział komisarz na konferencji prasowej.
Podkreślił, że sytuacja polskiej gospodarki jest inna niż pozostałych objętych prognozą krajów UE, bowiem sytuacja jest wyraźnie lepsza w pierwszej połowie roku niż w drugiej, natomiast w pozostałych krajach poprawiła się w drugiej połowie po złych dwóch pierwszych kwartałach. \"Widzimy oznaki zmęczenia w drugiej połowie roku\" - powiedział Almunia o Polsce.
Zdaniem KE, popyt zewnętrzny, obok wydatków Polaków na konsumpcję, jest motorem napędzającym polską gospodarkę. - Niespodziewanie pozytywny wzrost wynika z wysoce pozytywnego udziału eksportu netto, napędzanego załamaniem się importu - pisze KE. Tłumaczy, że deprecjacja złotego wzmocniła konkurencyjność rodzimej produkcji wobec importu. Choć KE odnotowuje spadek inwestycji, to jednocześnie wskazuje na stały wzrost konsumpcji gospodarstw domowych, wynikający z redukcji podatku dochodowego, indeksacji emerytur, względnie odpornego rynku pracy oraz akcji kredytowej dla gospodarstw domowych.
KE podtrzymała natomiast swoje prognozy co do 4-proc. spadku PKB w całej Unii Europejskiej i w strefie euro w br. Spośród siedmiu największych gospodarek UE objętych prognozami, największy spadek KE prognozuje w Niemczech (-5,1 proc.) oraz Włoszech (-5,0). Relatywnie dobrej sytuacji KE spodziewa się natomiast we Francji, prognozując -2,1 proc. PKB (w maju: -3,0 proc.).
Mimo recesji u partnerów handlowych UE, to właśnie popyt zewnętrzny, obok wydatków Polaków na konsumpcję - zdaniem KE - jest motorem napędzającym polską gospodarkę.
Niespodziewanie pozytywny wzrost wynika z wysoce pozytywnego udziału eksportu netto, napędzanego załamaniem się importu - pisze KE. Tłumaczy, że deprecjacja złotego wzmocniła konkurencyjność rodzimej produkcji wobec importu. Choć KE odnotowuje spadek inwestycji, to jednocześnie wskazuje na stały wzrost konsumpcji gospodarstw domowych, wynikający z redukcji podatku dochodowego, indeksacji emerytur, względnie odpornego rynku pracy oraz akcji kredytowej dla gospodarstw domowych.
Do końca roku KE prognozuje jednak dalszy spadek popytu wewnętrznego, na co złoży się słabnąca konsumpcja prywatna i spadek inwestycji.
Komisja prognozuje pogorszenie sytuacji na rynku pracy: wzrost bezrobocia i spowolniony wzrost płac. Efekty zwolnień i restrukturyzacji staną się widoczne - pisze KE. Jeśli chodzi o handel zagraniczny, KE uważa, że aprecjacja złotego w ostatnich miesiącach pozytywnie wpłynie na import do końca roku i w roku 2010. Z kolei perspektywy dla eksportu będą się jeszcze poprawiać wraz z poprawą sytuacji w innych krajach UE i związanym z tym wzrostem popytu.
KE prognozuje, że tegoroczna inflacja wyniesie w Polsce 3,8 proc. Tym samym KE zrewidowała w górę własną prognozę z maja br., w której mówiła o inflacji wynoszącej 2,6 proc. Zgodnie z prognozami, Polska ma mieć najwyższą inflację spośród siedmiu największych gospodarek UE. KE podtrzymała prognozę tegorocznej inflacji dla strefy euro na poziomie 0,4 proc., zaś dla całej UE: 0,9 proc.
Przy rejestracji używanego auta nie trzeba już pokazywać tablic w urzędzie
W środę weszły w życie przepisy, dzięki którym przy rejestracji używanego auta nie trzeba już zdejmować tablic rejestracyjnych, po to, by pokazać je w urzędzie - poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zamiast tego, od tej pory wystarczy złożyć oświadczenie o tym, że tablice są w dobrym stanie.