Katowicki MZUM wskazuje winnych garbów drogowych
Ten nowy zwyczaj wskazywania palcem wprost na winowajcę drogowych garbów irytuje Ryszarda Fedorowskiego, rzecznika prasowego Katowickiego Holdingu Węglowego.
– Gdyby upowszechnić praktykę, zastosowaną ostatnio przez Miejski Zarząd Ulic i Mostów w Katowicach, to – abstrahując już od budzących wątpliwości prawnych podstaw tej akcji – pobocza naszych dróg powinny być upstrzone wieloma podobnymi tablicami, bo przecież nie każda dziura w jezdni jest rezultatem górniczej eksploatacji. Kopalnie holdingu starają się na bieżąco usuwać uszkodzenia – w tym drogowe – wywołane ruchem zakładów górniczych. Kkopalnie „Staszic” i „Murcki” kontynuują procedury przetargowe, które mają wyłonić wykonawców robót drogowych. Na tym tle trudno nie postawić jednak pytania: czy, na przykład, drogowcy, którzy spartolili robotę i położyli asfalt niezgodnie z technologią, będą w podobny sposób wytykani palcem i z równą gorliwością zabiorą się za łatanie dziur, przysparzających tyle kłopotów kierowcom? – zżyma się Fedorowski.
Konrad Wronowski, kierownik Działu Zabezpieczenia Ruchu w katowickim MZUiM przyznaje, że umiejscowienie informacji nie jest w każdym przypadku uzgadniane z konkretną kopalnią, niemniej wyklucza ewentualność, by była ona fałszywa.
– Kopalnie przedstawiają dokumentację o terenach oddziaływania ich eksploatacji górniczej. Na tej podstawie można ustalić i wskazać, która z nich spowodowała szkody w nawierzchni – argumentuje.
Wronowski potwierdza, że umieszczenie wiadomości o sprawcy drogowych wybojów jest inicjatywą MZUiM, ale dodaje, że ostatecznie przesądza o nim Zespół Bezpieczeństwa Ruchu, w skład którego – obok reprezentantów zarządu – wchodzą również przedstawiciele Wydziału Rozwoju Miasta katowickiego magistratu i policji. Wskazanie na zakład górniczy, który miałby wywołać taki „garb” w gruncie rzeczy nie ma dla użytkownika drogi jakiegokolwiek znaczenia.
– Ewentualną szkodę z tego powodu kierowca pojazdu powinien zgłosić zarządcy drogi. Natomiast on z kolei dochodzi jej u górniczego przedsiębiorcy. Umieszczenie nazwy kopalni pod znakiem ostrzegawczym ma więc być przede wszystkim impulsem, zmuszającym sprawcę szkody do jej jak najszybszego naprawienia – tłumaczy Wronowski.
– Inicjatywa i rozstawianie znaków drogowych należy do zadań MZUiM. Przejrzeliśmy protokoły z tegorocznych posiedzeń Zespołu Bezpieczeństwa Ruchu. W ani jednym nie ma uzgodnień o umieszczaniu informacji, wskazujących, która z kopalń spowodowała uszczerbek w drodze. Być może tego rodzaju wnioski zapadły na wcześniejszych posiedzeniach zespołu – powiedział nam Dariusz Czapla z Wydziału Informacji i Promocji Urzędu Miasta w Katowicach.