Uciekał z kopalni na bezkresne morze...
Morskiego żeglowania Roman Kwaśny po raz pierwszy zażywał na czerwieńcach. Wspomina, że na ich pokładzie przeorał Bałtyk wzdłuż i wszerz. – Te dwumasztowe jachty wyglądały nieco topornie i tępo chodziły pod wiatr – niby narzeka na ich wady. Przekornie, bo zaraz potem dodaje: – Były przepiękne, fantastyczne. Piątka czerwieńców wyszła spod rąk