Kamil Stoch: Po nartach - szybowiec

Rozmowa z Kamilem Stochem, skoczkiem narciarskim.


Po dwóch zwycięstwach w Pucharze Świata stałeś się ulubieńcem mediów i kibiców, odsuwając w cień samego Adama Małysza. Wcześniej skakałeś na luzie, bez większej presji, teraz wszyscy będą od Ciebie oczekiwać kolejnych zwycięstw. Presja sukcesu może zacząć ciążyć niczym kamień u szyi...


Nie boję się presji, ani dużych oczekiwań wobec mojej osoby. Zawsze chciałem wygrywać i być wśród najlepszych skoczków świata. I ten cel udaje mi się powoli realizować. Ostatecznie znalazłem się w najlepszej dziesiątce Pucharu Świata, więc z presją musiałem jakoś sobie radzić. Ciężko będzie o kolejny awans, bo rywale mają sporą przewagę punktową, ale walczyć trzeba do końca. Bardzo ważne dla wszystkich kibiców narciarstwa jest to, by Adam wskoczył na podium.


Orzeł z Wisły powoli będzie kończył niezwykle bogatą karierę i naturalnym jego następcą staje się Kamil Stoch. Kiedy uczeń przerośnie mistrza?


Jest zdecydowanie za wcześnie, by tak mówić. Naturalnie, mam duże ambicje sportowe i chciałbym wygrywać z najlepszymi skoczkami, ale Adam to klasa sama w sobie. Ja dopiero dwa razy wygrałem w Pucharze Świata, Adaś już 35 razy. To nie wymaga komentarza. Wszyscy byśmy chcieli, by mistrz skakał jak najdłużej i zdobywał kolejne medale. Nie zapominajmy o tym, że to on rozkręcił nasze narciarstwo i w ogóle sporty zimowe. Stał się wielką postacią polskiego sportu, to on przyciągnął do sportów zimowych mnóstwo sponsorów. To naprawdę wielki mistrz i wspaniały człowiek.


Mimo wszystko, można zaobserwować w naszym kraju zjawisko „stochomanii”, które przybiera na sile. Jak sobie z tym radzisz?


Już wiele lat jestem kadrowiczem i obserwowałem jak to wygląda w przypadku Adama. Ja czuję się bardzo dobrze fizycznie i psychicznie i na niektóre sytuacje jestem już przygotowany. Jak do tej pory przeszedłem niemało lepszych i gorszych momentów w karierze. Bardzo dobre rezultaty przynosi ścisła współpraca z naszym psychologiem Kamilem Wódką. O swoją głowę jestem spokojny.


Jaki plan sportowy przyjąłeś na ten sezon? Możemy się spodziewać Ciebie znowu na podium?


Ogólnie to zrealizowałem większość celów, ale nie powiem, o jakie chodzi. Zdradzę to po zakończonym sezonie. Skoki narciarskie to nie tylko zwycięstwa i rekordy, ale także sama radość skakania. Jak do tej pory ciągle czuję satysfakcję z ciężkiej pracy i samego skakania. To bardzo przyjemna sprawa i oby tak było jak najdłużej. Nie wiem, jak to wszystko ułoży się w przyszłości, ale będę konsekwentnie podążał swoją drogą.


Jesteś zagorzałym fanem Formuły 1, więc fatalna kraksa Roberta Kubicy musiała Cię mocno zaboleć.


Uważam, że Robert wróci na tor i nadal będzie czołowym kierowcą Formuły 1. Bardzo przeżyłem jego wypadek, ale wierzę, że znowu będzie wielki. Zresztą cała Polska mocno trzyma za Roberta kciuki. Życzę mu tytułu mistrza świata, który należy mu się już z tego powodu, że jest jedynym Polakiem w Formule. Będę mu dalej kibicował i nie wyobrażam sobie tego, bym nie oglądał go znowu na torze. Tak na marginesie to bardzo lubię wyścigi i inne niebezpieczne sporty. Marzę o lotach szybowcem i nawet zapisałem się na kurs pilotażu szybowcowego. Skoki dają wrażenie podniebnego lotu, ale chciałbym spróbować sił w szybowcu.


Czy w natłoku obowiązków sportowych znajdziesz jeszcze czas na to, by wybudować dom? To Twoje kolejne marzenie, które chciałbyś realizować, mając na uwadze to, że nie tak dawno zmieniłeś stan cywilny.


Mam nadzieję, że budowa domu będzie mi szła równie dobrze jak skakanie. Na razie budowa jeszcze się nie zaczęła, a to dlatego, że nie mam na nią czasu. Wezmę się za robotę tuż po sezonie, kiedy będę miał wreszcie czas dla siebie i żony. A dom stanie w rodzinnej miejscowości Ząb koło Zakopanego, w pobliżu miejsca, gdzie się wychowałem.

 


Kamil Stoch, urodził się 25 maja 1987 r. w Zakopanem. Zawodnik AZS Zakopane wygrał w tym sezonie dwa konkursy Pucharu Świata, najpierw w Zakopanem, później w Klingentahl. Jego największym sukcesem było jednak 4. miejsce na mistrzostwach świata w Libercu (2009 r.). Jest dwukrotnym mistrzem Polski na dużej skoczni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.

70 lat Kotła Czarownic. Stadion Śląski na archiwalnych zdjęciach

Stadion Śląski świętuje 70-lecie. Chorzowski Kocioł Czarownic (jak nazwano go później) został otwarty 22 lipca 1956 roku i od siedmiu dekad pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiego sportu i kultury masowej. Z okazji okrągłej rocznicy prezentujemy archiwalne zdjęcia z początków historii śląskiego giganta.