Latarka, wodery i kask - to minimum
Cztery poziomy wydobywcze, zachowane maszyny wyciągowe, wózki transportowe, a nawet telefony, to coś, czego wcześniej w opuszczonych kopalniach nie widziałem – opowiada Trybunie Górniczej 24-letni Rafał „Leon” Romanik. Mieszka on w okolicach Wałbrzych. Od kilku lat hobbystycznie zwiedza stare, opuszczone kopalnie oraz inne poprzemysłowe obiekty. Opowiada o tym na swoim kanale