Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.97 PLN (-2.61%)

KGHM Polska Miedź S.A.

288.20 PLN (-1.97%)

ORLEN S.A.

130.50 PLN (+1.24%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.67%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.16 PLN (-2.68%)

Enea S.A.

21.00 PLN (-0.28%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (+0.62%)

Złoto

5 084.00 USD (-1.44%)

Srebro

83.97 USD (-1.64%)

Ropa naftowa

101.22 USD (+4.48%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.12%)

Miedź

5.82 USD (-1.08%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.97 PLN (-2.61%)

KGHM Polska Miedź S.A.

288.20 PLN (-1.97%)

ORLEN S.A.

130.50 PLN (+1.24%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.67%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.16 PLN (-2.68%)

Enea S.A.

21.00 PLN (-0.28%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (+0.62%)

Złoto

5 084.00 USD (-1.44%)

Srebro

83.97 USD (-1.64%)

Ropa naftowa

101.22 USD (+4.48%)

Gaz ziemny

3.25 USD (+0.12%)

Miedź

5.82 USD (-1.08%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Hanysy i gorole, łączcie się w uśmiechu!

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

OBCHODŹMY TAKIE OBCHODY Z DALEKA
Stara fraszka Jana Izydora Sztaudyngera głosi, co następuje: „Czcić dniem kobiety? Po co? Ja czczę kobiety nocą”. Można by w tym miejscu zarzucić zacnemu i zasłużonemu fraszkopisarzowi, że popisał się przy pomocy tej fraszki męskim szowinizmem i samczą pyszałkowatością, gdyby w innej fraszce nie ubolewał, że: „I tak obchodzimy, ku chwale ojczyzny, jeden Dzień Kobiet, cały rok mężczyzny”. Jan Izydor Sztaudynger jako jeden z pierwszych nazwał po imieniu ten absurd, jakim były niegdyś obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet. Skądinąd ważnego i poważnego święta, ale tak zglajchszaltowanego przez różnych politruków, że w pewnym momencie panie zaczęły je kontestować. Nic dziwnego...

W socjalistycznych przedsiębiorstwach i instytucjach było to jedno z najważniejszych świąt ku czci Państwowego Monopolu Spirytusowego. Panowie w poszczególnych działach składali się na rachityczne tulipany, gerbery lub goździki dla swoich koleżanek. Jeśli w swoim dziale płci pięknej nie posiadali, to załapywali się do działów sąsiednich. W zamian za to panie raczyły ich swoimi wypiekami, uśmiechami i oczywiście wódeczką. W pewnym momencie pojawiała się procesja złożona z przedstawicieli kierownictwa firmy i zakładowych władz partyjnych z takimże rachitycznym kwieciem, jak to od kolegów, i szczerymi życzeniami sukcesów w pracy i w domu. Jakoś tak po drodze panie odbierały z działu socjalnego przydzieloną paczkę kawy, parę rajstop, a w latach prosperity jedno i drugie. Potem wracały do domu, gdzie po odwaleniu codziennej normy przy dzieciach, musiały jeszcze obsłużyć wódeczką i czymś do niej męża, ewentualnie z jego kolegami, jeśli panowie w swojej pracy tak dobrze świętowali, że żal byłoby za wcześnie skończyć. Późnym wieczorem, z wdzięczności za rachityczne kwiecie - tym razem od męża - i pamięć, należało jeszcze pokazać swój erotyczny temperament i szybko się wyspać, bo od rana śniadanie dla dzieci, zsiadłe mleko dla skacowanego małżonka, a potem wzmożone obowiązki w pracy za skacowanych kolegów. I tak co roku...

Oczywiście od tych żelaznych reguł były pewne wyjątki, ale one niczego nie zmieniały. Odbywały się też tu i ówdzie uroczyste akademie z przemowami a potem estradową chałturą i tańcami z popijawą na koniec. Najgorsze było to, że niektóre panie tak przywykły do tego ceremoniały, iż uznały go za prawdziwe uczczenie siebie i swego święta. Na szczęście było, minęło...

Dziś Międzynarodowy Dzień Kobiet służy temu, z czego się narodził: walce o równouprawnienie kobiet – do którego, niestety, ciągle daleko. Mówię to jako zagorzały feminista. Choć oczywiście, tak jak w tych obrazach z przeszłości i w tych dzisiejszych, dostrzegam niejedne absurdalne wynaturzenie. I tak „premierka” zawsze będzie mi się kojarzyła z małą premierą, a nie z szefową rządu – jak chcą najbardziej zagorzałe bojowniczki o rodzaj żeński. A kiedy słyszę jakie karkołomne konstrukcje słowne tworzą w radiowych studiach co bardziej ortodoksyjni zwolennicy odmieniania na rodzaj żeński wszystkiego co można i czego nie można, to przypomina mi się natychmiast PRL-owski absurd Dnia Kobiet. A wracając do Sztaudyngera, to wyraził też kiedyś nadzieję, że: „Zapewne kiedyś Liga Bab wystawi mi pomniczek, bom zawsze ich stronnikiem był, co widać z mych stronniczek”.

Na razie żadna liga nie wystawiła, ale kto wie, co się jeszcze zdarzyć może?
Jurek Ciurlok „Ecik”

 


HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU

LIMERYK

Wyjęty z antologii „Seks w pewnym mieście”. Autor, to nasz stały czytelnik i znakomity humorysta, twórca wielu wesołych miniatur, pan Władysław Kozieł.

Przy jeziorze Pert
Wyleźli ze sterty
Per pan i
Per pani
I przeszli na per ty.

Ależ to znakomita zabawa słowami i znaczeniami!!! Gratuluję Drogi Autorze!

 


Z CYKLU: GRY I ZABAWY POLSKIE
Dziś proponujemy grę w „Muszkę”. Była ona niegdyś bardzo popularna w dawnym powiecie Lidzkim. Uczestnicy gry siadają wokół stołu. Każdy ma przed sobą szklankę ponczu, wina, piwa lub innego trunku - raczej powinien być słodki. Na środek stołu kładzie się stawkę pieniężną od każdego gracza w uzgodnionej wysokości. Następnie czeka się na muszkę. Wygrywa i pieniądze zabiera ten, na czyjej szklance muszka usiądzie. Wszyscy wypijają zawartość szklanic, po czym napełniają je i znów czekają na muszkę – po uprzednim położeniu pieniężnej stawki. Jest to gra uczciwa, sprawiedliwa, oparta wyłącznie na szczęściu, bo muszki nie da się przekupić, skusić ani przekonać. Może się też zdarzyć, że się muszka nie pojawi, ale takiego przypadku jeszcze nie odnotowano. Bo u nas muszki też ciągną do dobrej zabawy przy pełnej szklanicy.

 


Z NAUKOWEGO PÓNKTU WIDZENIA
Jeśli coś zgubimy i ogłaszamy to z prośbą o oddanie tego czegoś, to zwracamy się na ogół do „uczciwego znalazcy”. A jak to jest ze zwierzętami? Jeśli zaginie piesek, lub kotek, lub - co gorsza - papuga, to ktoś, kto zaopiekuje się takim zwierzęciem jest jego „znalazcą”? Chyba raczej „złapawcą”. No bo przecież takie zwierzątka trzeba złapać. Szczególnie, jeśli to jest papuga. Zatem powinniśmy prosić o oddanie zguby „uczciwego złapawcę”… Chyba…

 


PORADY ZDROWOTNE TANIE I ŁATWE W STOSOWANIU
Dane przez Piotra Legatowicza w roku 1868.

1. Zdrowie u tych w lepszym stanie, co zwykli wietrzyć mieszkanie.

Uwaga!!! Porady są sprzed epoki smogu!

2. Izba sucha, jadło świeże, myśl spokojna zdrowia strzeże.

3. Plugawe niechędóstwo tworzy w ciele chorób mnóstwo.

 


Z TASZY LISTÓNOSZA

Zadziwiające!

Pewien mężczyzna zauważył z daleka na ulicy swojego, wyraźnie spieszącego gdzieś, kolegę. Zawołał w jego stronę:

- Hej! Dokąd się tak spieszysz!?

- Pędzę do domu!

- Ale co tak prędko!?

- Bo muszę obiad ugotować!

- A co; żona chora?

- Nie! Głodna…

 


Pouczające

Koledzy w pracy podjudzili Zenka, żeby się zbuntował, bo żona robi z nim co chce. W bojowym nastroju wrócił do domu. Od progu krzyknął w stronę żony:

- Zjem obiad i natychmiast wychodzę!

- A idź sobie - rzuciła żona od niechcenia.

- Idę pograć w karty z kolegami!

- A idź, gdzie chcesz…

- Potem pójdziemy na piwo!

- A co mnie to obchodzi?

- Wrócę późno!

- Twoja sprawa. Ja cię tam na siłę w domu za rogi trzymać nie będę…

 


Uparciuch

Żona z uśmiechem mówi do męża:

- No to dzisiaj możesz spokojnie pójść, spotkać się z kolegami przy piwku…

- A właśnie że nie pójdę!

- Nie? Przecież zawsze chciałeś… Więc dlaczego?

- Dlatego, żeby choć raz stanęło na moim!

 


Dwa w jednym

Dwaj mężczyźni rozmawiają o życiu.

- Sam gotuję – zwierza się pierwszy – sam piorę, sam sprzątam, sam robię zakupy…

- No to żyjesz jak stary kawaler – zauważa drugi.

- No tak. A do tego wszystkiego mam jeszcze żonę…

 


MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH

Nie można powiedzieć, że ona chodzi z „pierwszym lepszym”; bo ani on pierwszy, ani lepszy…

 


Pyrsk!!!

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląski hotel z prestiżowym wyróżnieniem kulinarnym

Ważne wyróżnienie kulinarne dla hotelu Złoty Groń z Istebnej. Zajął drugie miejsce w regionie i czwarte na południu kraju.

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi