Katastrofy górnicze z lat 90. to już przeszłość? Prezes WUG wyjaśnia, dlaczego w kopalniach jest dziś bezpieczniej

- Z punktu widzenia BHP nie możemy zignorować ryzyka cyberataków – niedopuszczalna jest przecież sytuacja, w której w głębinowej, metanowej kopalni nagle brakuje zasilania - mówi Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

fot: Monika Krężel

Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego

fot: Monika Krężel

- Z punktu widzenia BHP nie możemy zignorować ryzyka cyberataków – niedopuszczalna jest przecież sytuacja, w której w głębinowej, metanowej kopalni nagle brakuje zasilania - mówi Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

Lata 90. i 2000. w górnictwie kojarzą się z głośnymi katastrofami, w których nierzadko dochodziło do uchybień czy zaniedbań. Gdy spojrzymy na statystyki wypadkowe z ostatnich lat, wyglądają one znacznie lepiej. Co w ciągu tych ostatnich 25–30 lat zmieniło się w polskim górnictwie i w podejściu do bezpieczeństwa?

Statystyki faktycznie wyglądają lepiej – rzadziej słyszymy o katastrofach górniczych, spadła liczba wypadków ogółem, w tym tych śmiertelnych, ciężkich czy zbiorowych. Wyjaśnienie tego trendu jest jednak wielowątkowe.

Po pierwsze, dzisiejsza skala naszego górnictwa jest zupełnie inna niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Mamy mniej kopalń, mniejsze wydobycie i mniej pracowników. Obecnie zatrudnienie kształtuje się na poziomie poniżej 70 tysięcy osób, a roczne wydobycie węgla wynosi w granicach 40 milionów ton. To nieporównywalne wielkości w zestawieniu z minionymi dekadami.

Nie oznacza to jednak, że jest łatwiej – wręcz przeciwnie, jest o wiele trudniej. Roboty eksploatacyjne w kopalniach węgla kamiennego prowadzimy dzisiaj na znacznie większych głębokościach, przy nagromadzeniu zagrożeń naturalnych w stopniu nieporównywalnie wyższym niż kiedyś. Dlatego tak ogromną wagę musimy przykładać do profilaktyki, a ta generuje konkretne koszty.

Drugim kluczowym czynnikiem są kadry. Tutaj nastąpił wyraźny przełom. Choć szkolnictwo o profilu typowo górniczym nie funkcjonuje już na taką skalę jak kiedyś, osoby pracujące obecnie w zakładach są dobrze wykształcone i świadome realiów. Sygnały o nieprawidłowościach płynące od samych pracowników oraz ze strony społecznej – czyli związków zawodowych – pozwalają nam podejmować działania wyprzedzające.

Jest i trzeci element utrudniający to zadanie – starzejąca się infrastruktura zakładów, które funkcjonują od kilkudziesięciu lat. Oczywiście park maszynowy odpowiedzialny bezpośrednio za wydobycie, na przykład kompleksy ścianowe, jest systematycznie wymieniany. Mówiąc o infrastrukturze, mam na myśli również całość kopalnianego układu: szyby, szybiki, podstawowe wyrobiska i zainstalowane w nich urządzenia. Wszystko to wymaga stałych remontów oraz bieżącej modernizacji, co niesie za sobą spore nakłady.

A jak WUG podchodzi do kwestii bezpieczeństwa w zakładach, których likwidację przewidziano za 2, 5 czy 10 lat? Czy takie kopalnie mogą liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgową?

O żadnej taryfie ulgowej nie ma i nie będzie mowy. Musimy bezwzględnie utrzymywać wysoki poziom bezpieczeństwa, aby nikt nie mógł zarzucić nam w tej kwestii jakichkolwiek uchybień.

W kopalniach w stanie likwidacji wcale nie pracuje się łatwiej – bywa wręcz trudniej. Prowadzimy tam działania w miejscach silniej zagrożonych, w bezpośrednim sąsiedztwie zrobów, więc musimy stale trzymać rękę na pulsie.

Jak do zasad bezpieczeństwa podchodzą młodzi górnicy, urodzeni w latach 90. i 2000.? Jak wypadają w porównaniu do pokolenia swoich ojców?

To złożona kwestia. Zacząłbym od tego, że o bezpieczeństwie oraz o surowcach – zarówno energetycznych, jak i kluczowych dla całej gospodarki – powinno się szerzej mówić już w szkołach podstawowych i średnich. Wtedy ta świadomość, w tym również dotycząca zasad BHP, byłaby znacznie wyższa.

Odczuwam tu pewien niedosyt, co nie oznacza, że jest gorzej niż w przeszłości – uważam, że jest lepiej. Wynika to między innymi z łatwego dostępu do internetu i mediów społecznościowych. Każdy z nas, z własnej inicjatywy, sięga w sieci po tematy, które bezpośrednio go dotyczą – czy to zdrowie, styl życia, czy właśnie warunki pracy.

Na koniec jeszcze jeden aktualny wątek: trudno dziś dyskutować o bezpieczeństwie zakładów przemysłowych z pominięciem kwestii cyberbezpieczeństwa. Jak duże ryzyko stanowią obecnie cyberataki na kopalnie, biorąc pod uwagę chociażby sytuację geopolityczną?

Zagrożenie jest realne i wysokie, dlatego i tutaj musimy zachować szczególną czujność. To zresztą jeden z powodów, dla których zdecydowałem o zatrudnieniu w Wyższym Urzędzie Górniczym specjalisty z tej dziedziny. Poza dbaniem o systemy samego WUG, wizytuje on zakłady górnicze i doradza im, jak uszczelniać i usprawniać proceduralne oraz technologiczne zabezpieczenia.

Ogromna odpowiedzialność spoczywa tu również na producentach maszyn i automatyki. Kopalnie nie znajdują się może na pierwszej linii rażenia, bo bardziej łakomym celem są inne elementy infrastruktury krytycznej, jak sieci elektroenergetyczne czy węzły dystrybucji gazu i ropy. Jednak z punktu widzenia BHP nie możemy zignorować tego ryzyka – niedopuszczalna jest przecież sytuacja, w której w głębinowej, metanowej kopalni nagle brakuje zasilania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Górniczej o kopalni w Chile, wynikach JSW, Bogdance i blokach węglowych

Jakie inwestycje czekają kopalnię KGHM Sierra Gorda w Chile? Jakie jest miejsce naszego węgla? Jak radzi sobie na rynku LW Bogdanka? Kiedy bloki węglowe będą wygaszone? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 9 października. 

Sąd zablokował rozbudowę kopalni. To pierwszy taki wyrok w tym kraju

Australijski Sąd Najwyższy zablokował rozbudowę kopalni węgla Mount Pleasant. Decyzję popierają ekolodzy, ale niepokoi ona branżę energetyczną.

Bezpieczeństwo w kopalniach. W OUG w Katowicach mówiono o tegorocznych wypadkach

W Okręgowym Urzędzie Górniczym w Katowicach odbyło się spotkanie z kierownikami działów BHP i zakładowymi społecznymi inspektorami pracy podziemnych zakładów górniczych. Rozmawiano m. in. o okolicznościach tegorocznych wypadków w kopalniach.

Drony nad kopalniami. Co się dzieje?

Bezzałogowce dobrze służą górnictwu. Na podstawie danych, które rejestrują, powstają projekty lokalizacji przyszłych inwestycji, analizy oddziaływania wydobycia na otoczenie, wizualne oceny zmian przestrzennych, jak również oceny szkód spowodowanych ruchem zakładu górniczego.