Katastrofy górnicze w kinie
W miniony piątek w katowickim Centrum Sztuki Filmowej publiczność dosłownie zamarła po projekcji dwóch fabularyzowanych filmów dokumentalnych o katastrofach w kopalniach „Generał Zawadzki” w Dąbrowie Górniczej (w 1969 r.) – „Polecamy się waszej pamięci” oraz w „Niwce-Modrzejów” w Sosnowcu (w 1998 r.) – „Cicha akcja”. Przez dłuższą chwilę nikt nie klaskał, nie wstawał z krzesła. W milczeniu przeżywano to, co pokazano na ekranie.
Gdy świadomość wróciła do rzeczywistości, owacjami na stojąco nagrodzono realizatorów dwóch kolejnych odcinków z cyklu „Katastrofy Górnicze”, przygotowywanego dla TVN. Pilot tego niezwykłego serialu („Ostatnia szychta”) emitowano na szklanym ekranie 2007 roku. Opowiadał o wypadku z 1995 roku, który zdarzył się w kopalni „Nowy Wirek” w Rudzie Śląskiej. Zginęło wówczas pięciu górników. Ocalał m.in. Andrzej Witt. Wraz trójką górników został wyciągnięty spod zwałowiska. I to właśnie on był jednym z głównych bohaterów tego filmu.
„Polecamy się waszej pamięci” przywołuje wspomnienie najtragiczniejszego czwartku w dziejach dąbrowskiej kopalni, do której wdarła się woda z pobliskiego zbiornika osadnikowego. Pod ziemią było wówczas 1,5 tysiąca górników. Większość zdołała uciec. Odciętych zostało 82 ludzi, a 100 innych znalazło się w strefie zagrożenia. Filmowcy pokazali dramatyczną, ponad 70-godziną walkę z siłami natury, gdy nie liczono się ze środkami, by ratować ludzi – podejmowano decyzje nawet o burzeniu budynków, jeżeli zaszłaby taka potrzeba.
W centrum Dąbrowy Górniczej robiono odwierty, którymi dostarczano tlen górnikom i wyciągano ich na powierzchnię. Pięć kroków zabrakło do życia 19-letniemu Marianowi Derejowi, który potknął się i przez to nie miał już szans na ocalenie. Był jedyną śmiertelną ofiarą katastrofy, przedstawionej w filmowej wersji przez Jakuba Karysia, który był reżyserem i autorem scenariusza „Polecamy się waszej pamięci”.
„Cicha akacja”, drugi z filmów prezentowanych w katowickim kinie był przypomnieniem porażającego zwycięstwa ekonomii nad rozumem. W doprowadzanej do krachu finansowego „Niwce-Modrzejów” w Sosnowcu w 1998 r. pracownicy desperacko szukali nadziei na ocalenie kopalni przed likwidacją. Szef wentylacji z wąską grupą wtajemniczonych wysłali, jak się okazało na śmierć, brygadę ratowników, którzy mieli rozpoznać niedostępne (otamowane z powodu zagrożeń) złoże. Ręka sprawiedliwości ich nie dosięgnęła. Osądzono jedynego, który zdołał przeżyć udział w tym feralnym rozpoznaniu. Piotr Luberta, członek komisji badającej przyczyny tego wypadku wyliczył, że życie każdego z górników kosztowało 900 zł. Tyle „zaoszczędzono” na nie wydaniu ratownikom aparatów ucieczkowych i złamaniu procedur prowadzenia tego typu akcji. Twórcą scenariusza i reżyserem filmu „Cicha akacja” jest Radosław Dunaszewski.
– Ten film powinien być obowiązkowo wyświetlany podczas szkoleń dla górniczego dozoru. Ja dopiero teraz zrozumiałam, dlaczego doszło do katastrofy w „Halembie”. Wcześniej nie mogłam pojąć, jak to się mogło stać, że ludzie odpowiedzialni za życie górników robią wszystko, co w ich mocy, by doszło do katastrofy – powiedziała „TG” Agnieszka Zając, której kuzyn w 2006 roku stracił życie w katastrofie górniczej w Rudzie Śląskiej.
Cały cykl filmów o katastrofach górniczych będzie miał sześć odcinków. Dwa, których prapremiera odbyła się w katowickim kinie, znajdą się w programie TVN w połowie tego roku. Na realizację czekają trzy opowieści o tragediach w kopalniach: „Makoszowy” w Zabrzu (1958), „Bielszowice” w Rudzie Śląskiej (2005), „Halemba” w Rudzie Śląskiej (2006, gdy uratowano Zbigniewa Nowaka). – Pomysłodawcą tego cyklu jest Piotr Walter – podkreślał podczas kinowej prapremiery Radosław Dunaszewski.
W TVN-owskim serialu nie ma odcinka poświęconego największej katastrofie górniczej ostatnich 30 lat, do której doszło w „Halembie” w 2006 roku. Radosław Dunaszewski mówił nam, że to zbyt świeży ból, za wielkie emocje, by można było przedstawić to wydarzenie obiektywnie. Bohaterami cyklu filmowych opowieści o wypadkach w górnictwie są zarówno ich ofiary, jak i ratownicy spieszący im na pomoc oraz rodziny, przyjaciele i znajomi górników, którym przydarzył się koszmar na szychcie.