Katastrofalny wyciek ropy może powtórzyć się w Europie

Były współpracownik koncernu BP Kenneth Abbot powiedział we wtorek, że UE może obawiać się katastrofy podobnej do wycieku ropy w Zat. Meksykańskiej.

 

Abbott powiedział, że operacje BP na Morzu Północnym nie są poddane odpowiednim regulacjom i nadzorowi, a koncern nie posiada "krytycznie" ważnych atestów bezpieczeństwa.

 

Abbott pracował dla BP, jako menadżer platformy wiertniczej "Atlantis" w Zatoce Meksykańskiej. Jak powiedział dziennikarzom, został zwolniony w 2009 r. po zakwestionowaniu podejścia koncernu do procedur bezpieczeństwa.

 

Wraz organizacją pozarządową Food and Water Watch Abbott wytoczył w 2009 roku sprawę koncernowi BP, wnioskując o zamknięcie platformy "Atlantis" usytuowanej blisko 100 km na południe od Nowego Orleanu.

 

Z pozwu wynika, że skutki wybuchu na "Atlantis" byłyby groźniejsze niż katastrofa, która nastąpiła po eksplozji na platformie Deepwater Horizon, od której zaczął się wyciek ropy dewastujący wybrzeże USA nad Zat. Meksykańską.

 

Dyrektor Food and Water Watch, Wenonah Hauter, która z USA połączyła się telefonicznie z dziennikarzami w Brukseli powiedziała, że operacje BP w USA powinny być ostrzeżeniem dla Europy.

 

Grupa Food and Water Watch skrytykowała też UE za brak odpowiednich uregulowań prawnych dotyczących wydobycia ropy z dna morskiego i podkreśliła, że obowiązujące obecnie prawa są przestarzałe.

 

Parlament Europejski wezwał Unię Europejską do wprowadzenia bardziej rygorystycznych inspekcji i nowych procedur bezpieczeństwa dotyczących platform wiertniczych - przypomina agencja AP.

 

Również we wtorek W. Brytania zapowiedziała, że podwoi liczbę inspekcji na platformach wydobywczych na Morzu Północnym.

 

Koncern BP odmówił bezpośredniego komentarza do wypowiedzi Abbotta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.