Katastrofa w kopalni. Wydobycie było ważniejsze niż życie

fot: Monika Krężel

Spotkanie w dąbrowskiej Sztygarce z autorami książki o katastrofie w kopalni Reden

fot: Monika Krężel

W dąbrowskim Muzeum Miejskim Sztygarka odbyło się spotkanie z autorami książki „Kopalnia Reden w Dąbrowie Górniczej” poświęconej katastrofie z 1923 r. Zginęło w niej 39 górników. Autorzy dotarli m.in. do dokumentów z postępowania sądowego, które zostały po raz pierwszy udostępnione.

Nowa publikacja jest zadedykowana ofiarom katastrofy górniczej w kopalni Reden z września 1923 r. Książka zawiera krótką historię kopalni, od momentu rozpoczęcia eksploatacji, do 1935 r. Szczegółowy opis katastrofy sporządzono na podstawie dostępnych materiałów, m.in. liczącego ponad 1000 stron tomu zawierającego dokumenty z postępowania sądowego toczącego się w 1924 r. Materiały te udostępniono po raz pierwszy, autorzy odnaleźli je w trakcie kwerendy w Archiwum Państwowym w Katowicach. Zawierają one, oprócz zeznań osób biorących udział w zdarzeniach, także opinie najwybitniejszych wówczas naukowców oraz analizy przyczyn i skutki katastrofy.

Kopalnia Reden, jedna z najstarszych dąbrowskich kopalń, powstała i rozwijała się na terenie obecnego parku Hallera w centrum miasta.

Początkowo węgiel z Redenu wydobywano metodą odkrywkową, a później podziemną. Pożary często nawiedzały ten zakład górniczy, 20 września 1923 r. doszło tu do wielkiej katastrofy (pożaru i zapalenia gazów pożarowych), która pochłonęła życie aż 39 pracowników.

Niewiele osób wie, że znajdował się tutaj najgrubszy w Europie pokład węgla. - Pokład ma numer 510, a jego grubość sięgała nawet do 24 metrów. To między innymi powodowało problemy z samozapłonem węgla - mówił Zbigniew Mirkowski, adiunkt w Muzeum Miejskim Sztygarka, jeden z autorów książki. - Im grubszy pokład, tym częściej w kopalniach dochodziło do zapalenia węgla. Tak było w przypadku kopalni Reden - dodał.

20 września 1923 r. w kopalni doszło do niewielkiego pożaru. Z sądowych relacji wynikało, ze wszystko zaczęło się od odpalenia przez górnika trzech otworów strzałowych załadowanych miedziankitem. Dwa otwory odeszły, a jeden się samozapalił. Pech chciał, że górnik przebił się do pustki, fala uderzeniowa doszła do wyrobiska, zapalony węgiel zaczął się coraz bardziej rozgrzewać.

- W kopalni próbowano poradzić sobie z pożarem przez odcięcie dopływu świeżego powietrza, ale to nie poskutkowało - mówił Wiesław Kotarba, współautor książki. - Jednym z pomysłów było podłączenie do rurociągu węża strażackiego. Rurociągu jednak nie przepłukano, więc leżące w nim kamienie zatkały i rozerwały wąż, trzeba było iść po inny. Warto dodać, że w kopalni działały tylko dwa telefony, akcja prowadzona była przez wiele godzin.

W rejonie zagrożenia znajdowało się 42 górników, którzy w momencie odwrócenia się kierunku przepływu dymów pożarowych nie mieli żadnych szans na ucieczkę, ale udało się uratować trzy osoby. Kilkadziesiąt osób zostało ciężko zatrutych tlenkiem węgla.

Kopalnia należała do Franko-Rosyjskiego Towarzystwa Górniczego. - Właściciele nie inwestowali w bezpieczeństwo, system wentylacji był skrajnie niebezpieczny, nie powinien być dopuszczony do pracy, brakowało aparatów tlenowych. Zaniedbania właścicieli, którym zależało na zyskach, były ogromne - wyliczał Wiesław Kotarba. - Nie było rozwiniętego ratownictwa górniczego. Trzeba podkreślić, że górników ratowali ich koledzy, często ci, którzy byli już po zmianie, ale wrócili, szli na ochotnika, nie chcieli zostawić swoich. Tymczasem gdyby system wentylacji był prawidłowy, ci ludzie by nie zginęli.

Katastrofa w dąbrowskiej kopalni odbiła się szerokim echem w polskiej prasie. Co ciekawe, dziennikarze pisali wówczas, że górnicy zostali zabici, celowo używano tego sformułowania. Na łamach dzienników roztrząsano także, kto zawinił – dozorcy, sztygarzy czy sam zarząd. - Do tego zawyżano także liczbę ofiar, a potem relacjonowano proces sądowy - mówił Mateusz Siembab, kolejny autor publikacji, który przewertował prasę w poszukiwaniu informacji o pożarze. - Równocześnie ogłaszano zbiórki na rzecz rodzin górników, organizowały je gazety, jak sosnowieckie „Iskry”, powstał komitet pomocy przy magistracie. Społeczeństwo zareagowało spontanicznie, zebrano miliony marek polskich, ale trzeba pamiętać, że panowała wtedy ogromna inflacja.

Kolejny pożar kopalni w 1935 r. zakończył ostatecznie działalność kopalni Reden. Dzisiaj w parku Hallera jest tablica upamiętniająca górników, a pod ziemią niewybrany węgiel w pięknym, grubym pokładzie Reden.

Wydawcą książki jest Muzeum Miejskie Sztygarka, sponsorem firma Damel z Dąbrowy Górniczej. Książka jest dziełem czterech autorów, są to: Wiesław Kotarba, Zbigniew Mirkowski, Mateusz Siembab oraz nieżyjący już Janusz Tomczyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.