Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (+0.16%)

KGHM Polska Miedź S.A.

264.00 PLN (-0.86%)

ORLEN S.A.

129.94 PLN (+2.31%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.44 PLN (-2.54%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.89 PLN (-0.16%)

Enea S.A.

21.76 PLN (-1.54%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

29.50 PLN (+7.86%)

Złoto

4 625.05 USD (+2.39%)

Srebro

74.18 USD (+3.26%)

Ropa naftowa

95.48 USD (-0.91%)

Gaz ziemny

2.84 USD (-0.98%)

Miedź

5.54 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

128.55 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (+0.16%)

KGHM Polska Miedź S.A.

264.00 PLN (-0.86%)

ORLEN S.A.

129.94 PLN (+2.31%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.44 PLN (-2.54%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.89 PLN (-0.16%)

Enea S.A.

21.76 PLN (-1.54%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

29.50 PLN (+7.86%)

Złoto

4 625.05 USD (+2.39%)

Srebro

74.18 USD (+3.26%)

Ropa naftowa

95.48 USD (-0.91%)

Gaz ziemny

2.84 USD (-0.98%)

Miedź

5.54 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

128.55 USD (0.00%)

Karate jest najważniejsze

 Kumite to jest ekstremum prawdy, poznawanie samego siebie, granic swoich możliwości – twierdzi Janusz Piórkowski, pomiarowy z „Boryni”.

Janusz Piórkowski jest pomiarowym w kopalni „Borynia”. Pracuje od 1985 r. Kiedy po dniówce wyjedzie na powierzchnię, zapomina o tym, co było na dole, bo myślami jest już w sali gimnastycznej, gdzie codziennie dwie godziny ćwiczy karate w stylu kyokushin. W 2007 r. uzyskał II dan.

Piórkowski swoje umiejętności sprawdza w kumite, czyli w pełnokontaktowej walce. Takie pojedynki bardzo często kończy się nokautem. – W ten sposób człowiek sprawdza graniczne możliwości swojego organizmu. Po każdej walce, upodlony, wymęczony, wytłuczony, mam uczucie zadowolenia, że mogłem przetrwać w tak trudnych warunkach – odpowiada karateka.

Piórkowski od najmłodszych lat chciał czuć się pewnie psychicznie, nie bać się. Ta potrzeba, jak wyjaśnia, wzięła się z tego, że mieszkał na wsi, a w jego otoczeniu było wiele niesprawiedliwości i przemocy. Także kiedy jechał do miasta, czuł niechęć rówieśników.

Aby się poczuć pewniej, zaczął trenować boks. Był jeszcze wtedy uczniem szkoły podstawowej. Szło mu nieźle, bo po dwóch latach, już jako junior, miał propozycję przejścia do większego klubu w Toruniu. Nie skorzystał z tej oferty. Po skończeniu szkoły zawodowej wyjechał na Śląsk, do pracy w kopalni „Borynia”.

– Cieszę się, że nie boksowałem dalej, bo teraz widzę wyższość karate nad boksem. W tym sporcie jest nie tylko walka, ale także ideologia i wielowiekowa historia – komentuje mój rozmówca decyzję sprzed ponad 20 lat.

Początki w „Szogunie”

Jako pracownik „Boryni” Piórkowski mieszkał w hotelu robotniczym w Żorach. Odstawał od kolegów, bo po pracy nie chodził na piwo, nie palił. W mieście był klub karate „Szogun”.

– Kiedyś zajrzałem do sali, gdzie ćwiczyli karatecy i zachwyciłem się tym sportem – wspomina. – Postanowiłem do nich dołączyć. Nie bez znaczenia były także popisy Bruce’a Lee w filmie „Wejście smoka”. Ten film spowodował, że w latach 80. bardzo wielu młodych ludzi próbowało sztuk walki.

W 1988 r. musiał przerwać treningi, bo dostał powołanie do wojska. To była represja władz PRL wobec niego i innych górników z jastrzębskich kopalń za udział w strajku. Po wojsku Piórkowski wrócił do „Boryni” i do klubu karate w Żorach.

Marzeniem Piórkowskiego było startowanie w turniejach i walki o najwyższe trofea. Mały klub w Żorach nie mógł mu tego zapewnić, więc przeniósł się do Katowic, do ośrodka sportowego „Spartakus”. Od tego momentu zaczęły się wyjazdy na turnieje Pucharu Polski i mistrzostw Polski.

Przesłanie samurajów

– Miałem 25 lat. A wiek 25 do 35 lat to najlepszy czas dla karateki. W moim przypadku to się sprawdziło, bo byłem wtedy na topie. Wiele walk wygrywałem przez nokaut. Sam też obrywałem. Pierwszy tytuł mistrza Polski zdobyłem w 1994 r. w wadze 75 kg. Po raz drugi sięgnąłem po ten tytuł w 2000 r. W sumie mam osiem medali mistrzostw i Pucharu Polski. Dostawałem powołania do reprezentacji – wylicza.

W stylu „full kontakt”, w jakim walczy Piórkowski, nie liczy się punków za zadane ciosy na różne części ciała. Wygrywa ten zawodnik, który pokonuje przeciwnika, najlepiej przez nokaut.
– Kontuzje szczęki, kręgosłupa, nadgarstków, sino-czarne ciało po zawodach, to u nas rzecz normalna – podkreśla karateka. – Ale jesteśmy tak wytrenowani, że organizm szybko się regeneruje.
Piórkowski zdecydował się na walki „kumite”, bo to, jak wyjaśnia, jest zgodne z przesłaniem samurajów, że „idzie się walczyć, a walczy się po to, aby zginąć”.

– Jak zaczynam walkę, nie myślę o wygranej, ale o tym, żeby jak najlepiej walczyć. Kiedy zwyciężam, jest super, kiedy przegrywam, mówię trudno, to nie tragedia i idę dalej. Kumite to jest ekstremum prawdy, poznawanie samego siebie, granic swoich możliwości – opisuje.

W 2000 r., po 15 latach treningów i walk, w wieku 42 lat Piórkowski zdał egzamin i zdobył I dan. Niełatwo go było zdobyć. Certyfikaty są japońskie. Uzyskuje się je po zdaniu egzaminu, na specjalnym obozie. Egzaminatorami są karatecy, którzy ćwiczą po 30 lat i mają wysokie stopnie (co najmniej IV dan). Pretendenci muszą się wykazać dużą sprawnością fizyczną, kondycją, wytrzymałością i odpornością na ciosy.

– Egzamin składa się z dwóch części – mówi Piórkowski. – W pierwszej, technicznej, prezentujemy kopnięcia, układy walk, wykonujemy różne ćwiczenia, np.: chodzenie na rękach, mostki. Druga część to walki. Naszymi przeciwnikami są mistrzowie, wicemistrzowi Polski czy Europy. Walka egzaminacyjna ma wykazać umiejętności radzenia sobie z przeciwnikiem. Ubiegający się o stopień dan, nie może dać się znokautować.

W Polsce można uzyskać tylko I i II dan. Żeby zdobyć kolejne, III i IV, trzeba stanąć przed komisją w jednym z europejskich krajów. Dalsze stopnie zdobywa się już tylko w Japonii. Marzeniem Piórkowskiego jest podejście do III dana. Wcześniej musi jednak uzyskać na to zgodę Europejskiej Komisji.

– Kilkakrotne podchodzenie do egzaminu na stopień dan nie jest wstydem – mówi karateka. – To jest dla zawodnika nauka pokory i cierpliwości. Stopnie dan są limitowane i przyznaje się je tylko najlepszym.

Szkolenie następców


W 1993 r. Piórkowski zajął się szkoleniem zawodników. Założył Jastrzębski Klub Karate Kyokushin „Kumite”. Jeden z jego wychowanków jest już posiadaczem I dana. W klubie ćwiczą dwie grupy: dzieci od 5 do 15 lat. Małe dzieci przychodzą na zajęcia z rodzicami. Druga grupa to zawodnicy powyżej 15 lat. Najstarszy ma 56 lat. W obu grupach cztery razy w tygodniu ćwiczy prawie 80 zawodników i zawodniczek.

W klubie trenuje karate także 10-letnia córka Piórkowskiego. Oceniając jej postępy stwierdza: – Według mnie spisuje się bardzo dobrze. Na treningu traktuję ją jak każdego innego zawodnika. Czasem nawet nie zauważam, że wydaję polecenia mojej córce.

Piórkowski już po kilku latach treningów przestał obawiać się agresywnych mężczyzn. – Teraz już nie drżę, jak kiedyś. Czuję się normalnie. Nie myślę, że coś mi grozi. Niczego się nie obawiam – opowiada.

Na pytanie, czy musiał kiedyś skorzystać ze swoich umiejętności, unika odpowiedzi, stwierdzając: – Składałem przysięgę, że nie będę rozpowszechniał karate poza salą, że nie będę stosował karate poza salą. I staram się być jej wierny.

Piórkowski przyznaje, że karate to w jego życiu rzecz najważniejsza. – Kiedy żona się na to obrusza, mówię jej, że ona też, ale bez karate jej by nie było.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park

Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.