Kandydaci do pracy w kopalniach czekają, aż emeryci odpracują L4

Przez nowe przepisy, które górnikom przechodzącym na emerytury każą odrabiać L4 aż 18 lat wstecz kopalnie nie potrzebują tylu nowych pracowników, ilu chciały przyjąć. Kandydaci na górników czekają teraz w niepewności.

Problem ujawniła przed kilkoma tygodniami \"Trybuna Górnicza\" a w czwartek o sprawie napisała katowicka \"Gazeta Wyborcza\" twierdząc, że wielu kandydatów może mieć teraz kłopot z utrzymaniem. Kiedy dział kadr kopalni wyznaczy termin zgłoszenia się do pracy, ludzie zwalniają się ze starych firm. Tymczasem od stycznia terminy przyjęć zaczęto przesuwać na kwiecień i maj.

- Zostałem na lodzie. Ze starej pracy musiałem się zwolnić, a nowej nie mam do tej pory. Nawet nie łapię się na zasiłek dla bezrobotnych - mówi Andrzej, który zastanawiał się nad jakimś dorywczym zajęciem. - Na stałe nie mogę się nigdzie załapać, bo po pierwsze, firmy zwalniają, a nie zatrudniają, po drugie, w każdej chwili mogą zadzwonić z kopalni, że mam przyjść do pracy - mówi mężczyzna, którego perypetie opisała katowicka \"Gazeta Wyborcza\".

Kompania Węglowa zadeklarowała co prawda, że w tym roku przyjmie do pracy 4 tys. nowych ludzi, ale nie przewidziała jednego: od stycznia weszła w życie ustawa nakazująca górnikom odrabianie L-4 aż 18 lat wstecz (wtedy zmieniły się zasady naliczania emerytur). Dla wielu górników, którzy w tym roku mieli przejść na emerytury i zwolnić miejsca nowym ludziom, oznacza to, że w kopalni muszą zostać jeszcze kilka albo nawet kilkanaście miesięcy. A są rekordziści, którzy mają do odrobienia nawet... trzy lata! - podała \"Gazeta\".

W samej kopalni \"Bielszowice\" w tym roku na emerytury miało odejść 300 górników, ale już wiadomo, że 122 z nich musi odrobić L-4 i na emeryturę przejdą dopiero w 2010 roku. A to oznacza, że tylu młodych górników, którzy zostali zakwalifikowani do pracy na dole, nieprędko zacznie fedrować węgiel. Kopalnia trzyma się bowiem starej zasady: chłop za chłopa, czyli nowy górnik przyjmowany jest dopiero, gdy starszy odchodzi na emeryturę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Podcaster”. Zbrodnia w Katowicach

Na wydawniczym rynku jest już najnowsza powieść Magdaleny Majcher. To „Podcaster”, którego akcja dzieje się w Katowicach w grudniu 2025 roku. Jeśli czytelnik pochodzi z tego miasta, będzie swobodnie podążał ścieżkami głównych bohaterów.

W 2035 roku w miksie nadal będzie węgiel

Rozmowa z Grzegorzem Onichimowskim, prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych

Beskidy: W poniedziałek ruszy przegląd górskich kolei na Żar i Czantorię

W poniedziałek rozpoczną się przeglądy techniczne kolei: linowo-terenowej na Żar w Międzybrodziu Żywieckim, a także kanapowej na Czantorię w Ustroniu, z której turyści będą mogli jednak korzystać w weekendy – podali ich właściciele. Nie działa też wyciąg na Mosorny Groń w Zawoi.

Tragedia na nocnej szychcie. Jeden pośpiech i błąd na torach kosztowały górnika życie