Kampus akademicki w budynkach po kopalni w Wodzisławiu Śl.
fot: ARC
fot: ARC
Kopalnia 1 Maja skończyła fedrować siedem lat temu. Odtąd budynki stały puste, dewastowane przez złomiarzy. Jednak niedawno od Spółki Restrukturyzacji Kopalń odkupiła je Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna z Łodzi, która w Wodzisławiu prowadzi oddział zamiejscowy - napisała katowicka \"Gazeta Wyborcza\". Natychmiast przystąpiła do remontu i już w kilku salach wykładowych rozpoczęły się zajęcia dla studentów. Do października gotowych będzie dziesięć kolejnych.
Elżbieta Trojnar, dyrektorka wodzisławskiego oddziału WSHE, tłumaczy, że na decyzję, by wprowadzić uczelnię do kopalni, wpływ miały potrzeby lokalowe. - W naszym oddziale studiuje 2,5 tys. osób. Co roku przyjmujemy ok. tysiąca nowych studentów. Więcej nie możemy, bo brak nam przestrzeni - wyjaśnia Trojnar.
Poszukując odpowiednio dużego obiektu, WSHE trafiła na opuszczoną kopalnię. Wówczas narodził się pomysł, by stworzyć tu cały kampus: z akademikiem, biblioteką, stołówką i niewielkimi kawiarenkami, w których studenci odpoczną po zajęciach. Aula, w której górnicy świętowali Barbórki, ma zmienić się w salę widowiskową - oprócz konferencji i sympozjów będą tu organizowane m.in. juwenalia. Powstaną też galeria sztuki oraz figloraj, czyli weekendowe przedszkole dla dzieci studentów.
- Kształci się u nas wielu rodziców. Problem ze znalezieniem opieki dla dziecka mają zwłaszcza studenci zaoczni, którzy na zajęciach spędzają nawet 12 godzin. Chcemy ułatwić im życie - tłumaczy Trojnar.
Oprócz figloraju dla dzieci żaków WSHE planuje otworzyć również świetlicę środowiskową dla najmłodszych mieszkańców dzielnicy Wilchwy. Trojnar: - Po zamknięciu kopalni gwałtownie wzrosło tu bezrobocie, pojawiła się bieda, a wiele dzieci zostało bez należytej opieki. Tymczasem nasza uczelnia kształci przyszłych pedagogów. Dzięki świetlicy maluchy będą mieć opiekę, a studenci miejsce do odbywania praktyk.
WSHE szacuje, że na zrealizowanie projektu potrzebuje 30 mln zł (o część środków będzie starać się z funduszy Unii Europejskiej). To więcej niż kosztowałoby wyburzenie kopalni i wybudowanie w jej miejsce nowych obiektów, ale uczelnia nie chce nawet rozważać takiego scenariusza. Dlaczego? Bo budynki są nie tylko ciekawe z architektonicznego punktu widzenia, ale też ważne dla lokalnej społeczności - podała \"GW\".
Pomysł podoba się wodzisławskim studentom. - Styl industrialny jest w modzie, a taki kampus na pewno ożywi miasto. Przyjemnie będzie tu studiować, a po zajęciach spędzać czas ze znajomymi w kawiarenkach. W Wodzisławiu mało jest miejsc, gdzie młodzi mogliby się spotkać - mówi Patrycja Ćmok, która właśnie zapisała się na pedagogikę w WSHE.