Kadry: nowy prezes Kopalni Soli Bochnia

fot: Andrzej Bęben/ARC

Kopalnia Soli w Bochni, jako obiekt wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości, może ubiegać się o dodatkowe środki finansowe na działalność

fot: Andrzej Bęben/ARC

Zbigniew Rojek wygrał konkurs na prezesa zarządu Kopalni Soli Bochnia. O wyborze, dokonanym w toku postępowania konkursowego, 17 lutego zadecydowała rada nadzorcza spółki. Nowy prezes zacznie pełnić swoje obowiązki od 1 marca.

Zbigniew Rojek urodził się w 1954 r. i jest absolwentem Wydziału Górnictwa, Aerologii i Geomechnaiki Górotworu Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W Kopalni Soli Bochnia pracował w latach 1979 - 86 jako nadsztygar, inżynier wentylacji i zastępca kierownika robót górniczych. W latach 1986-2009 prowadził własną działalność gospodarczą. Do Kopalni w Bochni powrócił w 2009 r., najpierw jako pracownik firmy zewnętrznej, a od 2013 r. aż do dziś był dyspozytorem ruchu zakładu w kopalni.

Postępowanie konkursowe dotyczyło wyboru prezesa i członka zarządu spółki. Na konkurs wpłynęło 14 aplikacji, większość kandydatów aspirowała zarówno do stanowiska prezesa jak i członka zarządu. Trzy aplikacje nie spełniły kryteriów formalnych, dwie osoby nie zgłosiły się na przesłuchanie konkursowe.

Do końca lutego kopalnią pokieruje dotychczasowy prezes, Krzysztof Zięba, który został odwołany ze stanowiska przez radę nadzorczą 25 stycznia. Zięba pełnił funkcję prezesa od stycznia 2008 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej