Kadry: dwudziestu górników może jechać do Australii
110 tys. australijskich dolarów rocznie może zarobić każdy z tych, którzy przejdą przez kwalifikacyjne sito...
Rozpoczęły się rozmowy kwalifikacyjne 20 gotowych jechać do pracy w australijskich kopalniach. W sumie do gliwickiego oddziału holenderskiej agencji pośrednictwa pracy PRAN swoje CV przesłało prawie 600 górników. W czwartek 14 lipca będzie już wiadomo, kto pojedzie na antypody.
Codziennie rozmowy kwalifikacyjne przechodzić będzie pięciu kandydatów. Minimalne warunki, jakie trzeba było spełnić - poza tzw. zdrowotnymi - to trzyletni staż w górnictwie węgla kamiennego i co najmniej komunikatywna znajomość języka angielskiego.
PRAN organizującej rekrutację na zlecenie australijskiej firmy Mastermyne. Jest ona głównym podwykonawcą w pracach pod ziemią w kopalniach Queensland i Nowej Południowej Walii.
Radosław Berner z gliwickiego oddziału agencji uczestniczy w rozmowach kwalifikacyjnych. Przyznaje, że zainteresowanie ofertą było spore, niestety najczęściej niespełnianym warunkiem, była zbyt słaba lub zerowa znajomość języka angielskiego. Anna Domagała z PRAN podkreśla, że ich klient nie wymagał znajomości języka technicznego. Dodaje, że jeśli nikt z dwudziestki nie obleje sprawdzianu angielskiego, to do Australii pojadą wszyscy; na 4,5 roku.
- Z tego co wiadomo rodzina będzie mogła do nich dołączyć dopiero po kilku miesiącach - informują w PRANie.
Zwycięzcy selekcji mogą zarabiać w australijskich kopalniach od 100 do 400 tys. zł (w przeliczeniu z dolarów australijskich) rocznie. Będą jednak wydawać na życie tam zarobione pieniądze. Australijskie górnictwo wciąż rozwija się i potrzebuje do pracy ludzi, o których, tym bardziej wykwalifikowanych i doświadczonych, wcale łatwo nie jest. Australijczycy szacują, że do 2020 roku ich kopalnia przyjmą ponad 80 tys. nowych pracowników.