Już powinniśmy wydobywać gaz łupkowy!

fot: Maciej Dorosiński

W spotkaniu uczestniczył m.in. prof. Mariusz Jędrysek-Orion, były Główny Geolog Kraju,

fot: Maciej Dorosiński

Gdyby udowodniono, że hydroszczelinowanie prowadzi do konkretnych negatywnych skutków, to autorzy raportu musieliby to udokumentować. Mówiąc o potencjalnym zagrożeniu, nie muszą tego czynić, a w świat i tak poszedł negatywny przekaz - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą prof. Mariusz-Orion Jędrysek, poseł na Sejm.

Raport z 7 września, firmowany przez DG Environment i wykonany dla Komisji Europejskiej do spraw Środowiska, jest niekorzystny dla eksploatacji gazu z łupków w Polsce. Autorzy chcą, aby Komisja "dokonała strategicznego przeglądu potencjalnych ryzyk" i rozważyła "ograniczenie lub zakazanie" rozwoju projektów łupkowych na obszarach "o dużej wrażliwości lub wartości pod względem bioróżnorodności, zasobów wodnych".
To naciąganie i na tym można byłoby skończyć, gdyby nie dotyczyło nas to szczególnie, bo właśnie w Polsce jest gaz, są też wartościowe ekosystemy, więc ten nibyraport jest skrojony tylko na Polskę. Mieliśmy swoje pięć minut, poczynając od cichego startu w 2006 roku. Świat nie wiedział o naszym gazie, a my intensywnie działaliśmy, przygotowując się prawnie, organizacyjnie i know-how, no i rozpoczęliśmy poszukiwania, wydając kilka koncesji. Na przełomie lat 2007 i 2008 zaprzepaszczono rozpoczęte przygotowania, zaczęto wydawać koncesje bez oglądania się na interes państwa. Miało być cicho, szybko i sprawnie - a rząd zaczął wrzeszczeć, gdzie popadnie, że jesteśmy drugim Kuwejtem i takie tam brednie. Obudzono niepokój tych, którzy gazem i energią wojowali. Ten raport to jeden ze skutków.

Ale są nadzieje, że dzięki jego wydobyciu na skalę przemysłową możemy uzyskać mniejszą lub większą niezależność energetyczną.
W raporcie padają stwierdzenia w trybie przypuszczającym, ze szczególnym uwzględnieniem pojęcia "może". "Może" niszczyć. "Może" zagrażać. I tak dalej. Gdyby udowodniono, że hydroszczelinowanie prowadzi do konkretnych negatywnych skutków, to autorzy raportu musieliby to udokumentować. Mówiąc o potencjalnym zagrożeniu, nie muszą tego czynić, a w świat i tak poszedł negatywny przekaz. Niefachowość metodyczna raportu wskazuje, że intencją nie była ostrożność - tu nie ma gdzie nawiązać polemiki, bo raport jest - w sensie narzędziowym - wirtualny.

Ktoś może przecież powiedzieć, że w Polsce gazu z łupków szukają przede wszystkim zachodnie firmy. Komisja chce im zaszkodzić?
Nikomu z wielkich już nie zależy na gazie z Polski - patrz Asian Bussines Review (www.jedrysek.eu). W Polsce jest gaz, ale w innych państwach, takich jak Chiny czy Rosja, zasoby gazu w łupkach są wielokrotnie bogatsze. Byliśmy trzeci na świecie (po USA i Kanadzie), ale to było w 2006 i 2007 roku. Exxon Mobil wyszedł z Polski, bo Rosja przedstawiła mu korzystniejszą ofertę. Brak uregulowań w sześć lat po udzieleniu pierwszych koncesji, straszenie przez premiera nieznanymi obciążeniami, atmosfera podejrzeń o korupcję przy koncesjonowaniu itd., usuwają najbardziej pożądane firmy...

Raport tylko nieznacznie pogarsza atmosferę wokół poszukiwań w Polsce, ale rząd zręcznie stosuje go jako zasłonę dymną dla tego, co zawalił. Nadal aktualna jest sprawa, że rząd w latach 2009-2011 sprzedał około dwóch trzecich koncesji obcemu kapitałowi tanio i bez jakiejkolwiek kontroli zmian właścicielskich. Jedna koncesja, według mnie, może być warta od około 350 milionów do ponad 20 miliardów złotych (w USA za 1 akr, czyli 0,004 kilometrów kwadratowych, płaci się 25 tysięcy amerykańskich dolarów - polskie koncesje mają 1200 kilometrów kwadratowych). Tymczasem rząd wziął 40 milionów złotych za 111 koncesji. Tak należało zrobić przy pierwszych koncesjach, bo czas pracował dla nas, a i tak odbilibyśmy to sobie na następnych - poszukiwania były szybkie, na koszt i ryzyko obcego kapitału. Teraz nie mamy już na czym sobie odbić.

Mamy więc antyłupkową kampanię, rozpoczętą moratorium francuskim, zakazującym poszukiwania gazu w łupkach. Jak Polska ma się przed tym bronić, skoro nie widać sojuszników w walce o tę sprawę?
Nie sądzę, by rząd Donalda Tuska, który zepsuł więcej niż mogło sobie zamarzyć jakiekolwiek antyłupkowe lobby, mógł teraz obronić polski gaz z łupków. Ostatnie utrącenie projektu ustawy o powołaniu Polskiej Służby Geologicznej dowodzi albo niekompetencji, albo złych intencji - sami nie pokazali nic!

Przecież minister skarbu zapowiada, że za trzy lata ruszy przemysłowe wydobycie, a wiceminister środowiska powiedział - cytuję: "Mam przeświadczenie, że to nie ocena merytoryczna bierze górę w tym raporcie, a ocena polityczna".

A dlaczego rząd mówi o zakupie elektrowni jądrowych - gdy jest gaz z łupków? Dlaczego podpisał tak fatalną umowę, zobowiązującą nas na dziesięciolecia do zakupu ogromnych ilości najdroższego gazu w Europie bez praw do reeksportu? Dlaczego niszczy energetykę opartą na węglu, podpisuje pakiet energetyczno-klimatyczny? Dlaczego rozwiązał i nie chce dopuścić do powołania organów eksperckich (na przykład PSG)? Gdyby rząd Donalda Tuska nie usunął moich rozwiązań, to już powinniśmy wydobywać gaz, a w tej sytuacji być może zaczniemy to robić w 2015 roku. Mam nadzieję, że kiedy Najwyższa Izba Kontroli przeprowadzi kontrolę, między innymi na mój wniosek, dotyczącą gazu w łupkach, nieco się wyjaśni. Raport NIK nie powstrzyma jednak Komisji Europejskiej przed przygotowaniem prawa antyłupkowego.

A raport rządowy dla Komisji Europejskiej?
To według mnie sprawdzony lobbing gospodarczo-polityczny, wykorzystany dla mydlenia oczu przez rząd PO-PSL. Wystarczy wspomnieć casus Bułgarii. Mówi się, że to Rosja doprowadziła do zdymisjonowania ministra gospodarki Trajczo Trajkowa, zwolennika wydobywania gazu z łupków, a Bułgaria, cofając koncesję Chevronowi, zrekompensowała tej firmie straty!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.