JSW: Zarząd odpowiada na postulaty płacowe związkowców

Jas mos ARC

fot: ARC

W wyniku awarii nikt nie został poszkodowany

fot: ARC

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej przesłał do 22 działających w spółce organizacji związkowych swoją odpowiedź dotyczącą żądania podwyżek płac na poziomie 10 proc. – dowiedział się portal nettg.pl.

W piśmie zarząd spółki informuje, że planie ekonomicznym na 2011 rok przyjęto, iż podwyżki płac w spółce wyniosą w tym roku 2,3 proc. To wskaźnik inflacji przyjęty prze rząd w tegorocznej ustawie budżetowej.

W stanowisku skierowanym do strony społecznej czytamy, że zarząd nie widzi możliwości zrealizowania żądania związków zawodowych związanego z 10 procentową podwyżką wynagrodzeń od 1 lutego 2011 r.
- Bieżący rok będzie pierwszym, w którym spółka przeznaczy ok. 1 mld zł na inwestycje. Podobnie będzie w latach następnych. Dotychczas JSW przeznaczała na inwestycje 500-600 mln zł. Należy pamiętać, że w 2010 rok był rokiem odpracowywania wielomilionowych strat po kryzysowym roku 2009 – czytamy.

Zarząd stwierdza także, że ma świadomość wielkości kosztów realizacji Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy, w tym Zakładowego Systemu Wynagradzania i pomimo nie ujęcia tych kosztów w planie techniczno-ekonomicznym na 2011 rok dopuszcza możliwości korekty planu TE, ze względu na wejście w życie wymienionych wyżej przepisów prawa pracy.

 

Czytaj też: JSW: Związkowcy chcą podwyżek

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.