JSW wsparła finansowo szpitale

Jak poinformowała portal nettg.pl Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, zarząd i rada nadzorcza firmy podjęły decyzję o finansowym wsparciu pięciu szpitali oraz Fundacji Rodzin Górniczych.

 

Łączna kwota darowizny to 620 tysięcy złotych. 200 tysięcy złotych przekazano na rzecz Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu Zdroju. Na Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich przekazano 100 tysięcy złotych. Taką samą kwotą obdarowano Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich. Po 50 tysięcy złotych otrzymały, Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie. Fundację Rodzin Górniczych obdarowano sumą 120 tysięcy złotych. - Już wcześniej robiliśmy tego typu akcje, wspierając głównie te szpitale, gdzie trafiają nasi górnicy. Ważne jest, by miały one specjalistyczny sprzęt – informuje nas Jabłońska-Bajer.


- Wsparcie dla tych instytucji wynika z poczucia odpowiedzialności spółki za swoją załogę. Pracownicy i ich rodziny muszą mieć pewność, że w razie potrzeby ich zdrowiem zajmą się profesjonalnie wyposażone placówki medyczne – zaznacza z kolei Jan Bogolubow, przewodniczący Rady Nadzorczej JSW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.